niedziela, 23 grudnia 2012

Życzenia


Wyjątkowo smacznych potraw na wigilijnym stole 
oraz radosnych i zdrowych świąt życzę wszystkim, którzy tutaj zaglądają :)

Jadalny łańcuch na choinkę

Dopóki moje dzieci są małe i wyjadanie  łakoci z choinki "w tajemnicy"sprawia im frajdę, moje drzewko nie ma sztucznych łańcuchów i  bombek. Ozdoby na niej są jadalne i przygotowywane razem z dziećmi. Jednego dnia cieszą się tworząc łańcuch choinkowy, a drugiego zjadając go kawałek po kawałku. W tym roku postawiłam na ozdoby z bezy, suszone morelki, żurawinę, orzechy i płatki śniadaniowe, z których zrobiliśmy łańcuch na choinkę. 



Jadalne "bombki" choinkowe

W choince najlepszy jest fakt, iż można podjadać z niej przeróżne łakocie. Pamiętam jak w młodości wraz z siostrą zakradałyśmy się pod choinkę żeby zjeść cukierki zawieszone na gałązkach. Wyciągałyśmy słodycze, a sreberko zostawiałyśmy zawieszone, tak żeby nikt nie zorientował się, że go brakuje. Dla nikogo nie było  to oczywiście tajemnicą, ale dla nas była to doskonała zabawa.   
Dzisiaj poza cukierkami w sreberku, proponuję Wam "bombki" w nieco innej formie niż tradycyjne szklane czy drewniane. W tym roku moje "bombki" zrobiłam z bezy. Beza to bardzo fajny materiał na choinkę bo można z niej zrobić praktycznie wszystko co tylko sobie wymyślimy. Ja postawiłam na bałwanki, kółka i serduszka.  
Zobaczcie też łańcuch z płatków.


sobota, 22 grudnia 2012

Karp wędzony na gorąco

Z góry przepraszam wszystkich, którzy nie mają dostępu do wędzarni (czyli pewnie jakieś 80% społeczeństwa;) Jednak przez wzgląd na pozostałe 20% muszę opublikować ten wpis. Muszę. Nie mogę przecież być samolubna i zostawić dla siebie takiego smaku. Kto ma dostęp niech od razu rozpala drewienka i szykuje się na niezłą ucztę.
Generalnie karpia nie jadam i taki też miałam zamiar gdy M. przywiózł do domu tę rybę. Nie lubię jej smaku - karp w galarecie, karp smażony, karp taki, karp siaki i owaki. Przecież to same ości i mulisty posmak. Uważam, że to przereklamowana ryba. A raczej tak uważałam do czasu gdy M. ją uwędził. Cofam więc wszystkie moje wcześniejsze słowa na temat smaku karpia. Ten jest naprawdę doskonały, delikatny, idealnie doprawiony no i ... wędzony, a pod taką postacią ryby lubię najbardziej.  

Wybaczcie wyjątkowo nieciekawe zdjęcie, nie przyłożyłam się bo miało to być tylko wędzenie próbne bez publikacji w kaczodajni, ale chcę się podzielić przepisem już dziś, może ktoś z Was wypróbuje go jeszcze podczas tegorocznych świąt. Nasze następne wędzenie karpia już w niedzielę, wtedy postaram się zrobić kilka nowych, fajniejszych zdjęć. Niech Was jednak dzisiejsze zdjęcie nie zwiedzie, bo smak karpia jest dokładnie odwrotny do jakości tego zdjęcia. Dlatego Ci z Was, którzy mają możliwość, niech się nie wahają  i sprawdzą przepis już dziś.     
Źródło


piątek, 21 grudnia 2012

"Szybkie" pierniczki

Plany, plany plany.... Zawsze przed świętami mam ich całą masę. Część udaje się zrealizować, część z różnych względów nie, ale lubię dużo wcześniej ustalać co w danym roku na święta przygotuję, kupię, upiekę itp. W tym roku również poczyniłam wielkie plany, a jakże. 

Co z tego kiedy nie miałam czasu żeby zrealizować nawet połowy. W planach między innymi miałam przygotować kalendarz adwentowy - nie wiem kiedy uciekła mi data jego rozpoczęcia. Chciałam  też upiec rewelacyjne pierniczki z ciasta, które przygotowuje się w listopadzie, ale nie wiadomo kiedy zastał mnie grudzień. 

Przygotowałam więc pierniczki najszybsze z możliwych żeby nie zostać z pustymi rękami. Jeśli też przegapiliście właściwą datę piernikową, wypróbujcie dzisiejszy przepis - te pierniczki są miękkie bez leżakowania i ratują święta :)


 



czwartek, 20 grudnia 2012

Drożdżowy wieniec z makiem

Czy Wam również Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z zapachem pomarańczy? To chyba zależy od pokolenia - moje na pewno pamięta czasy gdy pomarańcze były towarem deficytowym. Jadało się je pod warunkiem, że ktoś z rodziny był na kontrakcie za granicą i przysyłał je w paczkach. Teraz pomarańcze są dostępne cały rok, a mimo to  ich zapach niezmiennie przypomina mi zbliżające się święta. Zwłaszcza gdy za oknem śnieg, wcześnie zapada zmrok, a w kalendarzu grudzień. Wtedy wiem, że najwyższy czas na skórkę pomarańczową, która nierozłącznie wiąże się z masą makową (najlepiej domową, przepis wkrótce) - kolejną oznaką zbliżających się świąt. Wyobrażacie sobie święta bez makowca i pomarańczy? Ja zdecydowanie nie.


środa, 19 grudnia 2012

Drożdżowe choinki z makiem

Bułeczki drożdżowe do zjedzenia tuż po wyciągnięciu z piekarnika, albo też do zawieszenia jako ozdoba na dużej prawdziwej choince (taka mała alternatywa dla piernikowych ozdób choinkowych;) Idealne rozwiązanie dla dzieci czekających na święta i choinkę. 
Nasza choinka jeszcze kilka dni postoi przed domem, dopiero w niedzielę wniesiemy ją do domu i będziemy ozdabiać - sama nie mogę się już doczekać, a co dopiero dzieci:)
Dzisiaj na pocieszenie i osłodzenie oczekiwania choinki drożdżowe :) 


wtorek, 18 grudnia 2012

Wigilijny barszcz grzybowy

Za każdym razem gdy ktoś nowy jest u nas na święta i słyszy, że jemy w wigilię barszcz grzybowy, uważa że będzie to zwykła zupa grzybowa. Otóż nie. To nie jest zwykła zupa grzybowa i nawet jej nie przypomina. Mimo iż w ciągu roku często jadamy i lubimy zupę grzybową, to jednak nie może się ona równać z barszczem grzybowym robionym raz w roku na wigilię - ten jest bezkonkurencyjny. To klasa sama w sobie - potwierdza to każdy kto już go skosztował. 
Jeśli chcecie zdążyć z barszczem grzybowym na tegoroczną wigilię, koniecznie musicie zakisić go już dziś. To naprawdę nic trudnego, jest nawet mniej skomplikowany niż zakwas na barszcz czerwony. Jedyny problem może powstać wtedy gdy nie mamy często używanego garnka do kiszenia. Niestety w nowym nie zdążycie go ukisić przez tydzień. Można oczywiście użyć barszcz ze sklepu, ale to już nie ten sam smak. Domowy barszcz jest o niebo lepszy.  

 ps. Zdjęcia są z zeszłorocznej wigilii - mam nadzieję, że w tym roku uda się zrobić ciekawsze, wtedy je podmienię ;)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Sałatka śledziowa

Dzisiaj zapraszam na sałatkę śledziową mojej teściowej. Mimo, iż nie przepadam za konserwowymi ogórkami, papryką czy grzybkami, tę sałatkę wybitnie polecam. Jest idealna zarówno na święta, jak i na co dzień, a dodatkowo łatwa i szybka w przygotowaniu.


sobota, 15 grudnia 2012

Domowa przyprawa do piernika

Planując pierniczki na święta wybrałam się niedawno do jednego z dużych marketów, których notabene nie znoszę przed świętami, bo są przeraźliwie zatłoczone. Szukałam kory cynamonu, której brakło mi do przygotowania domowej przyprawy piernikowej i za nic nie mogłam jej znaleźć. Podpowiedział mi jakiś mężczyzna, który tak jak ja wpatrywał się w półkę z przyprawami. Poprosił  w rewanżu o odszukanie przyprawy do piernika, jednak poleciłam mu zrobienie własnej. Zapytał mnie "po co"? Po co?! Otóż po to, żeby mieć prawdziwą, aromatyczną przyprawę, bez oszustwa w postaci mąki i kakao w składzie.

piątek, 14 grudnia 2012

Podsumowanie akcji - Sezon na brukselkę

Dziękuję wszystkim za uczestnictwo w akcji i przesłane przepisy. Okazuje się, że jednak nie jest tak źle z brukselką skoro na durszlaku dołączyły do akcji 34 osoby (43 przepisy), a na mikserze dodatkowo 15 osób (15 przepisów). Wszystkie przepisy są ciekawe i warte wypróbowania. Ja z pewnością wypróbuję, do czego i Was zachęcam, bo brukselka na prawdę może być smaczna. 
Jeśli macie ochotę stworzyć bazę dań z brukselką w roli głównej i macie jeszcze jakieś przepisy, możecie je przesyłać na maila kaczodajnia@wp.pl, a ja umieszczę je tutaj w podsumowaniu. 


czwartek, 13 grudnia 2012

Barszcz czerwony na zakwasie

Minęło 5 dni - zakwas jest gotowy. To już dziś zjemy pyszny barszczyk z uszkami, który dzięki zakwasowi wyszedł niesamowicie aromatyczny i intensywnie czerwony... 
Nie, nie... Tak naprawdę jeszcze nie dziś (zdjęcia są z zeszłorocznej kolacji), ale już całkiem niedługo, wszak do świąt zostały zaledwie dwa tygodnie. Już się cieszę na ten barszczyk, bo to moje ulubione danie wigilijne. Co ciekawe podczas świąt smakuje zdecydowanie lepiej, niż ten przygotowany w ciągu roku. Kto mi wytłumaczy jak to możliwe skoro robiony dokładnie w ten sam sposób? 
W naszym domu na wigilię gotuje się dwa rodzaje  barszczu  - grzybowy (o tym wkrótce) i właśnie czerwony, którym rozpoczynamy świąteczną kolację. Reszta rodziny staje po stronie grzybowego, jednak ja i szwagier zawsze się wyłamujemy, bo jak tu się oprzeć tej cudnej czerwieni i sterczącym z niej uszkom grzybowym;)

wtorek, 11 grudnia 2012

Zakwas na świąteczny barszcz czerwony

Robicie czerwony barszcz na zakwasie? W moim domu rodzinnym nie było takiego zwyczaju. Mama gotowała pyszny barszcz, jednak odkąd M. wszedł do rodziny i w posagu wniósł swój  zakwas ;) - barszcz jest jeszcze lepszy. Taki zakwas jest niekłopotliwy w przygotowaniu, a dodaje mocnego aromatu i intensywnego zapachu - jest po prostu niezbędny. Jest tylko jeden problem, zakwas ma wybitnie mocny kolor i farbuje wszystko z czym się zetknie. Serio, jest bardziej intensywny niż niejeden sztuczny barwnik spożywczy - koncentrat ze sklepu może się przy nim schować.


niedziela, 9 grudnia 2012

Kruche ciasteczka migdałowe z konfiturą rumową

Zrobiłam w tym roku sporo słoiczków z przeróżnych owoców - częściowo z myślą o prezentach,  a częściowo z myślą o wypiekach świątecznych (i nie tylko). Właśnie naszedł czas żeby naruszyć te zimowe zapasy, bo nie ma nic lepszego jak piernik, biszkopt czy właśnie kruche ciasteczka przekładane domowymi konfiturami. W tych migdałowych gwiazdkach wprost idealnie sprawdza się galaretka z mirabelek i jeżyn z  rumem, ale równie smaczne będą z konfiturą brzoskwiniową. Najważniejsze jest jednak ciasto, a to jest mocno maślane i wyjątkowo kruche za sprawą płatków migdałowych.
Źródło: Kuchnia Polska


sobota, 8 grudnia 2012

Kolejne wyróżnienie-zabawa blogerów

Dzisiaj nie będzie przepisu. Dzisiaj dołączam do kolejnej zabawy, do której zaprosiły mnie Iza, Bernadetta, Patyska, Patrycja, Ania i Coco
Dziewczyny przepraszam, że z tak dużym opóźnieniem, ale dołączam do blogerowej zabawy i odpowiadam w końcu na Wasze pytania.
Wybaczcie, że nie pociągnę dalej tej zabawy, ale już chyba wszyscy brali w niej udział;)

piątek, 7 grudnia 2012

Kapusta z grochem - nie tylko wigilijna

Kapusta z grochem to potrawa, którą tradycyjnie przygotowujemy w naszym domu na kolację wigilijną. Jednak smakuje nam tak bardzo, że często gotuję ją też na co dzień do obiadu, zwłaszcza, że nie jest trudna do przygotowania, a przyjemność z jedzenia ogromna. Oczywiście ile osób, tyle pomysłów na jej przygotowanie. Ja robię ją w sposób tradycyjny dla mojej rodziny - z kminkiem i dużą ilością smażonej na maśle cebulki. Smak tej potrawy jest mocno uzależniony od tego jaką uda nam się kupić kapustę. Ideałem byłoby mieć własną, ale do tego chyba jeszcze nie dojrzałam ;)


czwartek, 6 grudnia 2012

Czy można się cieszyć świętami, gdy doskwiera głód?

To hasło przyświeca tegorocznej Świątecznej Zbiórce Żywności zorganizowanej przez Banki Żywności. Być może teraz, gdy zaczynamy planować święta, hasło to trafi do wielu osób dzięki czemu żywność dotrze do potrzebujących. Nie potrzeba wielkich czynów ani wielkich pieniędzy, wystarczy jeden makaron więcej lub kilogram mąki wrzucony do koszyka podczas naszych świątecznych zakupów żeby czyjeś święta były bardziej radosne.
W dniach 7-9 grudnia w wielu sklepach na terenie naszego kraju spotkamy wolontariuszy zbierających produkty żywnościowe do specjalnie oznaczonych koszy. Wrzucicie jakieś?

zbiórka żywności


środa, 5 grudnia 2012

Tagliatelle z krewetkami i suszonymi pomidorami

Krewetki nie należą do moich ulubionych dań. Od czasu do czasu przygotowuję je razem z innymi produktami w nadziei, że trafię na swoje ulubione połączenie, jednak wciąż nie mogę się do nich przekonać. W przeciwieństwie do mojego M, który darzy je wielką miłością ;) Ponoć te dzisiejsze z pomidorami są najlepsze, ale nie przywiązywałabym się do tej opinii bo mówi tak za każdym razem gdy zjada krewetki :) Jeśli też jesteście wielbicielami owoców morza, wypróbujcie ten przepis, może faktycznie okaże się najlepszy.


poniedziałek, 3 grudnia 2012

Imbirowo-cynamonowe ciasto z jabłkami

An apple a day keeps the doctor away... a że przyszła zima, trzeba się hartować na wszystkie możliwe sposoby, prawda? Co z tego, że w cieście, że z cukrem, że pod wpływem temperatury traci witaminy? Jabłko to jabłko, miało być i jest - dla zdrowotności ;)
inspiracja


sobota, 1 grudnia 2012

Surówka z białej kapusty

Surówka to taki banał, taki oczywisty dodatek do obiadu, który zawsze jest dlatego wydaje się, że nie trzeba poświęcać mu zbyt dużo czasu. Wystarczy 10 minut ręcznej roboty, albo nawet 5 minut gdy używamy miksera. Poszatkować, doprawić, wymieszać. Proste prawda? Otóż nie dla wszystkich. Ja ciągle nie mogę dojść z surówkami do porozumienia, zwyczajnie sobie z nimi nie radzę. Nie to, żebym nie umiała zrobić, bo to przecież żadna filozofia pokroić warzywa,  jednak ciągle zapominam, że coś takiego jak surówki istnieje w związku z czym robię je zbyt rzadko. Macie na to jakiś sposób? Jak wciągnąć się w przygotowywanie surówek? Chodzi mi rzeczywiście o surówki, nie o warzywa z wody, czy zasmażaną kapustę. Póki co, zapiszę sobie w kaczodajni jedną z moich ulubionych surówek - z białej  kapusty, może to pomoże mi częściej do niej wracać;) 



czwartek, 29 listopada 2012

Zupa brukselkowa z pieczarkami i porem

Zupa brukselkowa kojarzy się wielu osobom ze znienawidzoną, rozgotowaną papką podawaną w szkolnych stołówkach. Ja w zasadzie nie mam takich wspomnień, bo obiady w szkole jadałam wyjątkowo rzadko. Zazwyczaj to mama gotowała posiłki również w ciągu tygodnia i może dzięki temu nie mam złych skojarzeń z brukselką. Nie miałam zwyczajnie okazji jej znienawidzić, nie mam więc urazu z dzieciństwa i zajadam się taką oto zupką. Co ciekawsze zajada się nią również mój M, który nie lubi brukselki;) Cały sekret w tym żeby jej nie rozgotować, inaczej czar pryśnie ;) Wierzcie mi wystarczy 10-15 min.


wtorek, 27 listopada 2012

Puszyste racuszki drożdżowe z jabłkami

Racuszki z jabłkami to jedna z potraw, która przypomina mi dzieciństwo, a dokładnie wakacje. Spędzałam je zazwyczaj na wsi u jednych dziadków i odwiedzałam mieszkającą kilka domów dalej drugą babcię. Tam zawsze było tłoczno, wesoło i dzięki temu nigdy się nie nudziłam. Było nas tyle, że z kuzynami i kuzynkami mogliśmy z łatwością tworzyć drużynę piłkarską. To bardzo wygodne dla dorosłych bo sami się sobą zajmowaliśmy, jednak gdy teraz pomyślę sobie, że babcia i ciocie musiały nas wykarmić to ręce mi drżą. Żeby nakarmić nas takimi racuszkami jak dzisiaj Wam prezentuję, musiały spędzić dobrych kilka godzin w kuchni, ale jaki to był smak... Nic się z nimi nie równa. Może to tylko moje dziecięce przerysowane wspomnienia, jednak pamiętam, że te racuszki były najlepsze na świecie. Nigdy później tak smacznych i puszystych nie jadłam. 

niedziela, 25 listopada 2012

Świąteczne pierogi z grzybami i kapustą

Są takie dania, których smak jest ściśle związany z Bożym Narodzeniem. Pierogi z grzybami i kapustą zdecydowanie do nich należą. Bardzo rzadko robię je w innym terminie, głównie dlatego, żeby nie psuć sobie skojarzeń. Lubię na święta jeść coś wyjątkowego, na co z utęsknieniem czekam cały rok. Dzięki temu potrawa jest wyjątkowa. 
Inna sprawa, że nie zawsze mam wystarczająco dużo grzybów żeby zużywać je w ciągu roku, a zakup nie wchodzi w grę. Ja nie ufam nikomu w kwestii grzybów poza moim tatą i M, który to z kolei stawia sobie za punkt honoru jeść wyłącznie znalezione grzyby - nigdy kupowane;) 


piątek, 23 listopada 2012

Makaron ryżowy z łososiem i warzywami

Bardzo lubię łososia w wersji najprostszej z możliwych - upieczonego w folii jedynie z solą, pieprzem, koperkiem lub tymiankiem i odrobiną soku z cytryny (taki jak tutaj klik). Jednak gdy mam do nakarmienia 4 dorosłe osoby i tylko 300 g łososia, muszę myśleć o innym sposobie podania. Na jedną porcję potrzebuję przynajmniej 100-150 g ryby więc w żadnym wypadku nie mogę go podać w kawałku. Dobrym wyjściem jest więc połączenie z makaronem i warzywami. Tym razem użyłam makaronu ryżowego, który sam w sobie nie ma zbyt wyraźnego smaku, ale w połączeniu z łososiem i różnorodnymi warzywami tworzy pyszną całość.   


środa, 21 listopada 2012

Sałatka z zielonych pomidorów

Zdarza się Wam czasem szukać czegoś bezskutecznie przez długi czas, a później gdy już odpuszczacie, przypadkiem na to natrafiacie? Tak było z moimi zdjęciami do dzisiejszego wpisu. Dawno temu obiecałam ten przepis na sałatkę z zielonych pomidorów, jednak dopiero wczoraj szukając zupełnie innego zdjęcia trafiłam na te z sałatką. Dodatkowo znalazłam je w katalogu, do którego zaglądam praktycznie codziennie, jak więc to się stało, że wcześniej ich nie widziałam? hmmm...konia z rzędem temu kto zna odpowiedź.
Nie wiem czy jeszcze można gdzieś dostać zielone pomidory, jeśli tak to spróbujcie tej sałatki. To fajny dodatek do obiadu jeśli ktoś lubi warzywa w occie. Ja szczerze mówiąc nie bardzo, ale M. uwielbia więc dla niego obowiązkowo robię tę sałatkę.


poniedziałek, 19 listopada 2012

Kotlety drobiowe z czerwoną soczewicą i miętą

Szczerze mówiąc z czerwoną soczewicą przyjaźnię się od niedawna, odkryłam ją dopiero 2-3 lata temu podczas gdy zieloną kocham od zawsze. No może prawie od zawsze - zaczęłam jej używać w liceum czyli ładnych parę lat temu;) Byłam wtedy przez pewien czas wegetarianką, podczas gdy cała rodzina kochała mięso. Wtedy właśnie zaczęłam gotować, a pierwszym i ulubionym daniem, które nauczyłam się przyrządzać były kotlety z zielonej soczewicy - przepis niedługo na blogu. Dzisiaj jednak przedstawiam Wam moje nowe odkrycie, kotlety drobiowe z czerwoną soczewicą.
Ten rodzaj soczewicy jest o tyle wygodniejszy od zielonej, że nie wymaga tak długiego gotowania, wystarczy 15 minut i gotowe. Doskonale więc nadaje się na wszelkiego rodzaju kotlety, pasztety czy zupy. Musimy tylko koniecznie pamiętać żeby solić dopiero pod koniec gotowania, gdy soczewica jest już miękka. 


sobota, 17 listopada 2012

Sałatka z surowej brukselki i łososia

Zastanawiacie się czasem jak to jest z naszymi smakami? Gdy byłam dzieckiem - czyli całkiem niedawno ;) - nie lubiłam brukselki, gardziłam rybą i nawet nie wiedziałam co to żurawina. Dzisiaj wszystkie te składniki zajmują wysoką pozycję na mojej liście ulubionych produktów. Jednak to zdecydowanie nie są "dziecięce" smaki. Moje dzieci tylko czasem zjedzą żurawinę, nie przepadają za łososiem i nie lubią brukselki. Do pewnych smaków trzeba dojrzeć, zwyczajnie z czasem przywyknąć. 
Brukselka ma w sobie lekką goryczkę, która często zniechęca dzieci, dobrze jest więc lekko ją doprawić na słodko. W dzisiejszej sałatce próżno jednak szukać gorzkiego smaku. Mogłabym napisać, że miód i żurawina sprawiły, że goryczka zniknęła. Mogłabym tak napisać gdyby nie fakt, że żadnej goryczki w tej sałatce nie było nawet przed dodaniem miodu. Serio. Surowa brukselka nie ma w sobie ani krzty gorzkiego smaku, przypomina kapustę, jest jednak bardziej ostra. 
Zakładam, że do łososia raczej nie trzeba nikogo przekonywać? ;)


czwartek, 15 listopada 2012

Fizyka i tarta jabłkowo-orzechowa


Czy fizyka ma coś wspólnego z tartą rustykalną? Otóż ma – jabłka.
Zawsze marzyłam o domku z wielkim sadem owocowym. Jak dotąd mam tylko cztery drzewka owocowe, które nawet jeszcze nie owocowały, ale w planie mam dodatkowe dziesięć drzewek. Za jakiś czas będzie z tego mini sadzik, w którym będę przesiadywać z moimi dziećmi (a raczej z wnukami;) na kocyku i zajadać śliwki węgierki, gruszki klapsy czy jabłka lobo  – o nie, tych ostatnich nie lubię - może lepiej papierówka ;).
Wszystko jedno jaka będzie to odmiana jabłek, już nie mogę się doczekać zbiorów i swoistego pikniku pod jabłonią. Może kiedyś podobnie jak Isaac Newton (jak głosi legenda) siedząc w sadzie i rozmyślając odkryję, już nie grawitację;), ale coś równie ważnego dla ludzkości:)
Póki co robię rzeczy ważne dla mojej rodziny;) Mam do zagospodarowania kilkanaście kilogramów jabłek przywiezionych ze wsi. Nie wiem zupełnie jaka to odmiana bo drzewka sadził jeszcze pradziadek, ale na pewno nie ma ich już w sprzedaży. Można jednak wykorzystać tutaj inne twarde i kwaskowe jabłka np. szarą renetę (jeśli jest u Was dostępna).
Tę rustykalną tartę, polecam szczególnie gdy nie macie pod ręką formy do pieczenia. Wystarczy uformować okrągły, cienki placek, ułożyć na nim orzechy oraz pokrojone jabłka i podwinąć brzegi. Nic się nie rozlewa, nic nie wycieka, banalne prawda?

Źródło z moimi zmianami


wtorek, 13 listopada 2012

Pyszne kluseczki z brukselki

Mam na imię Asia i jestem kluskoholiczką;) 
Tak, tak, niestety mam słabość do wszelkiego rodzaju klusek, pierogów, makaronów i innych mącznych pyszności. Ciężko się do tego przyznać, bo to właśnie one są moją zgubą (zaraz po słodyczach;), ale co zrobić kiedy są takie pyszne. 
Jednak nie samą mąką człowiek żyje, trzeba czasem zjeść warzywa, najlepiej więc to połączyć. Brukselka w tej postaci zdecydowanie nie zachęca mnie do "odwyku", wręcz przeciwnie, mogę jeść te kluseczki codziennie. 
Jeśli nie jesteście takimi kluskomaniakami jak ja, i potrzebujecie kawałek mięsa na obiad, proponuję potraktować je jako dodatek zamiast zwykłych ziemniaków. Dobrze się sprawdzają z kotletami drobiowymi z ciecierzycą, które Wam ostatnio pokazywałam (przepis tutaj).



niedziela, 11 listopada 2012

Kotlety z ciecierzycą

Jestem wielbicielką ciecierzycy, soczewicy i soi, ale pisałam to już pewnie wiele razy przy okazji różnych przepisów z wykorzystaniem tych warzyw strączkowych. Staram się zarazić tą miłością moje dzieci, ale wiecie jak to jest z małymi dziećmi, wszystko musi być wprowadzane małymi kroczkami, inaczej będzie miało dokładnie odwrotny skutek. Kotlety robię więc nie z samej ciecierzycy, a z dodatkiem mięsa, chociaż nie - to raczej mięso z dodatkiem ciecierzycy. Bardzo dobrze smakują z mieloną piersią kurczaka, ale często używam też mięso pozostałe z rosołu (drobiowe, wołowe bądź mieszane) i dzisiaj taką wersję proponuję. Na wersję z piersi kurczaka (dla odmiany z soczewicą) zapraszam tutaj klik
Zazwyczaj do przygotowania kotletów wykorzystuję zamrożone wcześniej białka pozostałe z przygotowania np. tiramisu, czy ajerkoniaku dlatego w przepisie ujęłam tylko białka, ale oczywiście można tutaj dodać 2 całe jajka.

piątek, 9 listopada 2012

Pierogi z dynią, ciecierzycą i fetą

To już ostatnia moja propozycja z dynią w tym roku. Przygotowane wcześniej puree wykorzystałam w całości więc jeśli nie zgłosi się jakiś darczyńca z dynią;), pożegnam się z tym warzywem do przyszłego roku. Jedno wiem na pewno - jestem miłośniczką dyni mimo, iż przez wiele lat wydawało mi się, że jej nie lubię. 
Pierogi z dynią i ciecierzycą są bardzo delikatne w smaku, żeby nie powiedzieć lekko mdłe, dlatego proponuję je mocno zaostrzyć papryką i dodać słoną fetę.


środa, 7 listopada 2012

Placuszki z brukselki

Ten wpis miałam przygotować na kulinarno-literacką akcję Maggie, ale nie zdążyłam. Jednak placuszki są na tyle wyjątkowe, że postanowiłam się nimi z Wami podzielić. 
Wyjątkowe dla mnie dlatego, że zjadają je z chęcią moje dzieci, które jak już wcześniej pisałam, nie lubią brukselki. Tutaj najwyraźniej jej smak im nie przeszkadza. Za pierwszym razem gdy je zrobiłam, zniknęły w  oka mgnieniu, nie zdążyłam nawet zrobić zdjęć (dlatego też nie dołączyłam do akcji Maggie;). 
Wyjątkowe są też dlatego, że przepis pochodzi z książki nie kulinarnej, ale jednak z gotowaniem w tle;) "Ucieczka znad rozlewiska" Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak to książka, którą czytałam podczas tegorocznych wakacji na wsi i właśnie w takich okolicznościach polecam Wam po nią sięgnąć. Wakacje to czas gdy mam ochotę na jakąś łatwą, przyjemną i bardzo lekką w odbiorze książkę. Nie mam wtedy ochoty wysilać zbytnio moich szarych komórek literaturą naukową ;) a jedynie spędzić miło czas na czytaniu. Przy tej książce macie to zapewnione. A gdy do tego lubicie książki, w których bohaterka gotuje, staje się gwiazdą telewizyjnego programu kulinarnego i podaje różne przepisy min. na te placuszki z brukselki, to koniecznie ją przeczytajcie:) 



poniedziałek, 5 listopada 2012

Mięsne "knedle" z brukselką

Czyż nie można nazwać tych kotletów knedlami? Mnie szczerze mówiąc tak właśnie się kojarzą, zamiast śliwki - brukselka, zamiast ciasta - mięso mielone:) 
Po raz pierwszy kotlety te powstały z potrzeby wykorzystania ugotowanej i niezjedzonej brukselki, teraz specjalnie ją do nich gotuję. Problem w tym, że wyłącznie do mojej porcji bo szczerze mówiąc jestem jedyną wielbicielką brukselki w moim domu. Niestety, jeśli chodzi o tę małą kapustkę, dzieci poszły w ślady tatusia, który delikatnie mówiąc za nią nie przepada (nad czym ogromnie ubolewam) i moje a'la knedle nie spotkały się z ich aprobatą. Myślałam, że brukselka zawinięta w mięso stanie się dla dzieci bardziej atrakcyjna, ale gdzież tam - chłopcy zjadają samo mięso, a brukselka zostaje nieruszona. Jednak nie poddaję się i wciąż szukam nowych sposobów na przekonanie ich do tego pysznego warzywa. Póki co mam jeden sposób żeby ją zjedli, ale o tym następnym razem:)
Jeśli lubicie brukselkę tak jak ja, spróbujcie wypróbować ją w a'la knedlach, to fajna odmiana dla zwykłych kotletów. Koniecznie też spróbujcie mojej ulubionej sałatki z brukselką;) 



sobota, 3 listopada 2012

Powidła śliwkowe z czekoladą

To już ostatnie w tym roku słodkości zamknięte w słoiczku. Długo przyszło mi na nie czekać bo najlepsze powidła ze śliwek koniecznie muszą być zrobione z węgierek. Na dodatek z późnych, mocno dojrzałych i słodkich węgierek. Z takich śliwek powidła zawsze robiła moja babcia i to były powidła najlepsze na świecie. Kilka lat temu moja mama wynalazła gdzieś świetny sposób na wzbogacenie tych powideł czekoladą i to był strzał w dziesiątkę. Teraz robię powidła tak jak babcia, po prostu smażę aż się wysmażą i zgęstnieją, dzielę na pół - część przekładam do słoiczków i pasteryzuję, a do reszty dodaję kilka kostek gorzkiej czekolady i/lub kakao.  
Nie dodaję natomiast cukru - specjalnie wybieram mocno dojrzałe i słodziutkie węgierki, które nie potrzebują dosładzania. Dzięki naturalnej słodyczy śliwek powidła mają lepszy smak niż te dosładzane cukrem. 


czwartek, 1 listopada 2012

Kopytka dyniowe

Kopytka z dyni to kolejne kluseczki (po tych z dodatkiem bobu;), które nie dość, że smakują wybornie to jeszcze cieszą oko swoim kolorem. Takie kopytka są ciekawym uzupełnieniem głównego dania mięsnego, ale sprawdzają się również jako samodzielne danie. Ja najbardziej lubię je zjadać z sosem serowo-orzechowym np. takim jak tutaj -klik. To także kolejny fajny sposób na wykorzystanie ugotowanych ziemniaków z "wczorajszego obiadu". Dodajemy mniej więcej tyle dyni co ziemniaków. Niestety dynia jest dosyć wodnista więc trzeba dodać sporo mąki. Musimy jednak pamiętać, że im więcej jej dodamy, tym mniej smaczne będą. Przy formowaniu najlepiej pomagać sobie łyżką lub mocno umączonymi rękami gdyż ciasto jest dosyć luźne.

wtorek, 30 października 2012

Kotlety mięsno-serowe

Kotlety mielone to ulubione danie moich dzieci. Nie wiem zupełnie dlaczego, ale każde mięso zmielone i podane w formie kotleta smakuje im znacznie bardziej niż kawałek uduszonego lub usmażonego mięsa. 
Dzisiejsze kotleciki są bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu, a za sprawą żółtego sera wymieszanego z mięsem są wyjątkowo soczyste. Kotleciki bardzo dobrze smakują z dodatkiem ryżu i surówki z  kapusty pekińskiej, albo z buraczkami. Te na zdjęciu wyjątkowo są obtoczone w bułce tartej i usmażone na patelni w małej ilości tłuszczu, ale polecam piec je w  piekarniku (wtedy nie obtaczamy w bułce).


poniedziałek, 29 października 2012

Akcja kulinarna - sezon na brukselkę

Brukselka to pyszne i bardzo zdrowe warzywo, które niestety rzadko jest wykorzystywane w naszych kuchniach. Szkoda, bo ma naprawdę wiele walorów nie tylko zdrowotnych, ale też smakowych. Brukselka nie występuje przecież tylko pod postacią ugotowanej i podanej z bułką tartą papki. Wyśmienicie smakuje w połączeniu z żurawiną, boczkiem, śmietaną czy… no właśnie z czym podajecie swoją brukselkę? Chętnie poznam nowe inspirujące połączenia, dania główne czy przystawki. Zapraszam do akcji kulinarnej związanej z brukselką.

Zasady akcji:
  • Do akcji można dodawać przepisy, w których jednym z głównych składników jest brukselka.
  • Przepisy dodajemy na durszlaku, mikserze, w komentarzach do tego wpisu bądź wysyłając na kaczodajnia@wp.pl.
  • Wymagane jest wklejenie banerka akcji pobranego ze strony durszlaka/ miksera bądź z tego wpisu (kod poniżej obrazka)
  • Akcja trwa od 5.11 do 5.12.2012 r.


Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę.
Sezon na brukselkę

Sezon na brukselkę

niedziela, 28 października 2012

Grzyby z kabanosem i cukinią

Zdążyliśmy! Udało nam się uzbierać pokaźny zapas grzybów zanim spadł śnieg. Od wczoraj u nas biało więc na kolejne porcje suszonych czy mrożonych grzybów nie ma co liczyć, ale nie mogę narzekać. W tym roku zbiór był całkiem pokaźny. 
Do zbierania grzybów zachęcał mnie tata gdy byłam jeszcze dzieckiem. Pamiętam gdy tata każdy weekend budził się gdy jeszcze było ciemno, wkładał kalosze, zabierał specjalny kozik i zanim ja wstałam On był już w domu z koszem pełnym grzybów. Czasem zabierał mnie ze sobą i chociaż wracałam zadowolona, zawsze miałam problem z tak wczesnym wstawaniem;) My teraz też zabieramy naszych chłopców na leśne wyprawy. Na szczęście do lasu mamy dwa kroki więc nie musimy tak wcześnie wstawać i z pustym koszykiem nigdy nie wracamy.
Dzisiejsze danie przygotował M. - zdecydowanie odziedziczył talent do grzybów po teściowej, po której daniach grzybowych zaczęłam w ogóle jeść te pyszne dary lasu. Wcześniej tylko zbierałam, a rozpoznać do tej pory potrafię jedynie podgrzybki i prawdziwki :)   


piątek, 26 października 2012

Ciasto francuskie w dwóch wersjach

Kolejna propozycja na przekąskę z ciasta francuskiego. Dzisiaj do wyboru dwie wersje - słodka gruszka, orzechy, ser pleśniowy oraz żurawina lub też serek z ziołami, wędzonym łososiem i koperkiem. Obie smaczne, ja wybieram moje ulubione orzechy, zaś M. łososia:), która opcja jest Wam bliższa?

środa, 24 października 2012

Farfelle z dyniowym pesto

Pierwsza i jedyna do tej pory dynia, która urosła w moim ogródku ważyła 3 kg. Nie była zbyt duża jak na dynię, jednak wystarczająco duża żebym mogła "pomęczyć" moją rodzinę smakami dyniowymi. Część puree zamroziłam, z części zrobiłam kurczaka w sosie kawowo-dyniowym, sernik, zupę, a dzisiaj czas na pesto (a raczej coś na kształt pesto;). 
Uwielbiam zajadać suszone pestki dyni, a uprażone dodawać do sałatek, zup, ciastek czy chleba. Tych wyciągniętych z dyni też oczywiście nie wyrzucam, a płuczę i suszę w piekarniku (ok. 60 min. w 60 stopniach). Jednak ich wyciągnie jest nieco czasochłonne. Może macie jakiś sposób na wybranie pestek z dyni? Ja wybieram je ręcznie, ewentualnie pomagam sobie widelcem oddzielając pestki od miąższu dyni, ale może jest jakiś lepszy, łatwiejszy sposób, którego nie znam?  



poniedziałek, 22 października 2012

Sernik dyniowo-kawowy

Od jakiegoś czasu zapoznaję i zaprzyjaźniam się z dynią. Stopniowo z dnia na dzień odkrywam jej nowe zastosowania i każdego dnia utwierdzam się coraz mocniej w tym, że będę jej wierną fanką. Kilka lat temu spróbowałam dyni marynowanej i zraziłam się skutecznie na długi czas. Głupie to, ale po takim nieudanym początku uznałam, że dynia nie jest dla mnie. To był błąd. Dynia jest zdecydowanie dla mnie, obojętnie czy na słodko czy wytrawnie, jedynie marynowana to nie moja bajka (zresztą jak wszystkie przetwory w occie). 
Dzisiejszy sernik jest więc owocem mojego uwielbienia do tego uroczo pomarańczowego, lekko słodkawego warzywa. Część serową przygotowałam z dodatkiem puree dyniowego, które zrobiłam z 3kg dyni, ale oczywiście wykorzystałam tylko część - resztę przerobiłam i zamroziłam. Spód natomiast postanowiłam zrobić z czekolady z dodatkiem kawy (ciągle pozostaję w klimatach kawowych;) bo takie połączenie z dynią wyjątkowo nam smakuje. Jeśli jesteście fanami małej czarnej w ciastach, możecie zwiększyć ilość użytej kawy, jednak nie więcej niż łyżeczkę, żeby nie zdominowała ona smaku dyni.


Wyniki konkursu "Nie rzucaj mięsem"

Bardzo dziękuję za zgłoszenia do konkursu pozostawione w komentarzach na blogu, fanpage'u kaczodajni i te przysłane mailem na pocztę kaczodajnia@wp.pl 
Żeby nie przedłużać - książka poleci do Ani, a tak naprawdę do jej męża;) Mam nadzieję, że Wam się przyda i nie będziecie więcej wyrzucać jedzenia, a przynajmniej mocno się postaracie;)
Propozycja Ani  bardzo mnie zainteresowała, bo nigdy nie jadłam dania kuchni perskiej - Khoresh z wołowiną brzmi i prezentuje się nieźle - będę musiała wypróbować. Wielkim plusem był również fakt, że danie to przygotował dla Kasi mąż;), a gdy zobaczyłam Go na zdjęciu w fartuszku mieszającego w patelni to wiedziałam, że to właśnie do niego poleci książka;)
Gratuluję i proszę o dane do wysyłki:)



sobota, 20 października 2012

Smażone zielone pomidory z boczkiem i bryndzą

Skończyło się niestety moje szaleństwo z zielonymi pomidorami. Przyszły przygruntowe przymrozki i pomidory trzeba było natychmiast zrywać, żeby nie przemarzły. Wszystkich na raz nie uda nam się zjeść bo troszkę tego było, a zapytani odmówili współpracy;) więc musiałam je przerobić. Najwięcej poszło oczywiście do słoików na sałatkę (wiem, wiem już ją obiecywałam i wkrótce będzie ;), ale najłatwiejsze, najszybsze (i chciałoby się powiedzieć najsmaczniejsze, ale mnie wszystko z zielonych pomidorów smakuje równie dobrze) są smażone. Naprawdę są wyśmienite w panierce z płatków kukurydzianych, smażone na boczku i jeszcze z dodatkiem bryndzy. Do tego lampka wina i kolacja gotowa mmm....


czwartek, 18 października 2012

Tortilla de patatas/ hiszpańska tortilla

Tortilla de patatas to nic innego jak hiszpański omlet z pokrojonymi ziemniakami i cebulą. Proste danie, które smakuje rewelacyjnie, a jedyne co może sprawić problem, to jej odwracanie. Jeśli jednak pomożemy sobie dodatkowym talerzem nie będzie to trudne i wszystko się uda. W Hiszpanii ponoć w każdym domu można znaleźć specjalną, dwustronną patelnię do smażenia takich tortilli - nie omieszkam sobie jej kupić przy okazji najbliższej wizyty w tym kraju;)
Dzisiejsza tortilla to wersja podstawowa, którą lubię najbardziej, jednak mój M. i dzieci wolą z dodatkami (kiełbasą, szpinakiem, cukinią czy innymi warzywami). 
Niektórzy robią taką tortillę z ziemniaków wcześniej przez chwilę gotowanych i taką wersję polecam osobom na diecie, albo gdy zostaną nam ugotowane ziemniaki z wczorajszego obiadu, natomiast smaczniejsza zdecydowanie jest z surowych smażonych ziemniaków. 
Źródło

wtorek, 16 października 2012

Nie rzucaj mięsem! KONKURS

Strajki, które dzisiaj miały miejsce w wielu miastach były apelem o nie marnowanie żywnosci. Strajkujący, w ramach obchodów Dnia Żywności i Walki z Głodem, manifestowali o zdrowy rozsądek i skandowali hasła zwracające uwagę na problem wyrzucania jedzenia. Niestety nie mogłam uczestniczyć w przemarszach, ale solidaryzuję się z Bankami Żywności oraz Nie marnuje i z okazji dzisiejszego święta zapraszam do zabawy. 


Tegoroczne Święto obchodzone jest pod hasłem „Nie rzucaj mięsem! …do kosza”. W związku z tym hasłem, niejako narzucającym tematykę zabawy, z góry przepraszam wszystkich wegetarian, bo zapewne nie będą mieli możliwości dołączyć do zabawy. 
Chętnych mięsożerców zapraszam.

Aby wygrać książkę wystarczy:


1. opisać danie mięsne, które wybitnie Wam ostatnio smakowało. Nie trzeba dodawać przepisu i zdjęcia chyba, że macie ochotę;) Nie muszą to być wyszukane dania, proste są równie pyszne. Dodatkowym atutem będzie jeśli opiszecie w jakich okolicznościach zostało to danie zrobione (może składnikiem było mięso z rosołu, kotlety z poprzedniego obiadu czy zapomniane wędliny ukryte w czeluściach lodówki). 
2. albo jeśli wolicie, to po prostu przekonajcie mnie, że to do Was powinna trafić ta książka.
3. Swoje odpowiedzi możecie zostawić w komentarzach do tego wpisu, na FB lub przysłać mailem na kaczodajnia@wp.pl 
4. zabawa trwa od 16 do 21.10.2012 r. do północy 
5. wyniki postaram się ogłosić 22.10.12r. na blogu oraz FB
6. Najciekawszy wpis wyłoni komisja w składzie: ja i mój M. ;) jesli nie dojdziemy do porozumienia, poproszę o dodatkową opinię osoby trzecie;)
7. Nagrodą w konkursie będzie książka "Ekonomia Gastronomia"
8. Konkurs organizowany jest na terenie kraju i poza jego granicami (jednak wysyłka wyłącznie na terenie kraju)
9. Miło mi będzie jesli polubisz mój profil na FB i dodasz blog do obserwowanych, ale nie jest to warunek konieczny.


sobota, 13 października 2012

Nie rzucaj mięsem... zapowiedź konkursu i muffinki otrębowe

16-tego października obchodzony jest Światowy Dzień Żywności i Walki z głodem. W tym dniu na ulicach wielu Polskich miast będą miały miejsce - zorganizowane przez Banki Żywności - przemarsze pod hasłem "Nie rzucaj mięsem! ... do kosza".
Idea, którą propagują Banki Żywności jest mi bliska (jakiś czas temu nawiązałam współpracę z portalem "Nie marnuję") dlatego zachęcam Was do wejścia na ich stronę i poczytania. Zastanówcie się jak to wygląda w Waszych domach. Czy wyrzucacie jedzenie? A może macie swoje sprawdzone pomysły jak tego uniknąć? Jeśli macie ochotę, możecie  napisać o tym w komentarzach do tego wpisu lub na funpage'u kaczodajni
Jako, że dzień żywności obchodzony jest 16-tego, to właśnie tego dnia zapraszam wszystkich chętnych do zabawy, podczas której do wygrania będzie książka Ekonomia Gastronomia. Jak przystało na Dzień Żywności i Walki z głodem, będzie to książka, która (w dużym skrócie) podpowie jak z resztek zrobić pełnowartościowe danie. O książce możecie posłuchać Tutaj, tutaj i tutaj.
Dzisiaj proponuję Wam mój ulubiony przepis na muffinki zrobione z tej właśnie książki (skoro ma być do wygrania, może ten przepis Was zaciekawi). Co najbardziej lubię w tym przepisie, to fakt, że można zrobić od razu podwójną porcję ciasta i przetrzymywać w lodówce do dwóch tygodni. Same muffinki są wilgotne, ciężkie i mocno sycące - w sam raz na drugie śniadanie. Możemy do nich zużyć stare, ciemne  banany.


czwartek, 11 października 2012

Buraczki z ogórkiem kiszonym

Lubicie buraki? Ja bardzo. Nie tylko są smaczne i zdrowe, ale też mają właściwości detoksykacyjne i ponoć wzmacniają odporność organizmu. Pamiętam, że w dzieciństwie mama podawała nam syrop z buraka na przeziębienie. Wtedy nie doceniałam jego smaku, ani wartości odżywczych, dzisiaj sama podaję taki syrop moim dzieciom. Chłopcy na szczęście bardzo go lubią, a buraczki z ogórkiem z przepisu poniżej to ich ulubiony dodatek do obiadu. 
Moje buraki były wyjątkowo smaczne i słodkie co ma ogromny wpływ na końcowy efekt. Jeśli Wasze nie są tak słodkie i smaczne, możecie je odrobinę dosłodzić lub dodać startego, słodkiego jabłka.
Polecam buraki piec w piekarniku, są zdecydowanie smaczniejsze od tych gotowanych. Pieczenie nie wymaga dużo pracy, gdyż układamy je w naczyniu  żaroodpornym w całości, nie obierając nawet skóry, ale niestety buraki pieką się dosyć długo. W zależności od wielkości buraka piekę je 1,5 - 2,5 godziny. Jeśli pokroimy buraki na mniejsze kawałki, pieczenie zajmie troszkę mniej czasu, ale nie mogą one być zbyt małe bo za bardzo się wysuszą. 

wtorek, 9 października 2012

Kurczak z leśnymi grzybami na pieczonym kalafiorze

Banalne, oczywiste, ale jakże pyszne połączenie. Soczysty kurczak, kilka grzybów leśnych, obowiązkowo zielona pietruszka, a wszystko to na kalafiorze pieczonym z parmezanem. Bajeczne - mówię Wam. Trzeba tylko szybko wybrać się do lasu i poszperać pod sosnami, bukami czy innymi drzewkami, a na pewno coś znajdziecie bo pogoda sprzyja grzybobraniu. Jeśli nie macie czasu, lub ochoty na spacer po lesie spróbujcie kupić je u kogoś sprawdzonego, ale koniecznie przygotujcie razem z piersią kurczaka i kalafiorem bo to połączenie naprawdę jest idealne. 



niedziela, 7 października 2012

Kurczak w sosie kawowo-dyniowym

Od czasu sobotnich warsztatów kawowych wszędzie widzę kawę. Nawet teledysk do piosenki, którą ostatnio się zasłuchuję ma w temacie kawę, zobaczcie sami tutaj
Nie mogłam się oprzeć i postanowiłam przygotować coś z udziałem tej "małej czarnej". Pierwsze co przyszło mi na myśl, to oczywiście moje ulubione tiramisu, ale tym razem miałam ochotę na coś innego, coś wytrawnego. Na spotkaniu śląskich blogerów/ek padło pytanie co wytrawnego gotujemy z dodatkiem kawy i okazało się, że wszystkie robimy raczej desery czy ciasta z kawą w tle, propozycji wytrawnych nie było. A właściwie dlaczego nie? Postanowiłam więc przygotować kurczaka w sosie kawowym, a że sezon na dynię w pełni, włączyłam ją do menu (zwłaszcza, że idealnie komponuje się z kawą) 
Danie proponuję podać z ryżem i polać sosem, a jeśli chcecie by kurczak miał jeszcze bardziej wyrazisty smak kawy, możecie również włożyć ją do sosu na kilka minut przed podaniem. 



Print

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...