wtorek, 28 lutego 2012

Chleb wieloziarnisty pszenny na drożdżach

Niecały rok temu zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Teraz mamy dalej do sklepów więc gdy w weekend mam ochotę zjeść rano świeże i ciepłe pieczywo, to zamiast iść po nie do piekarni pół godziny, wolę sama je upiec. Zwłaszcza zimą gdy trzeba najpierw odśnieżyć 100m drogi.
Owszem, trzeba wstać wcześnie rano, żeby zdążyć upiec chlebek na śniadanie, ale za to jaką mam satysfakcję kiedy widzę radość w oczach dzieci jedzących jeszcze ciepłą kromkę chleba i słyszę hasło „pyyyysssota” - bezcenne ;)
Mój starszy syn zjadł na śniadanie 3 kromki (a ma zaledwie 3 lata)! i przy tym cały czas powtarzał "pysota, pysota".  Chlebek jest zdecydowanie do powtórzenia. Ten smak ... jakby to określić... no chyba tylko "pysota" ;) Lekko słodkawy od miodu, troszkę jakby orzechowy od ziaren, a przy okazji taki zdrowy. I ten zapach po wyjęciu z piekarnika mmmm...  


Składniki:
  • 1/2 kg mąki krupczatki,
  • 2,5 dkg świeżych drożdży,
  • 2 łyżki cukru brązowego lub miodu lub melasy, (ja dałam miód)
  • 3/4 płaskiej łyżki soli, (dałam pół małej łyżeczki)
  • 1/2 litra wody,
  • 1/2 szklanki otrąb pszennych lub razowych,
  • 3 łyżki ziaren siemienia lnianego, (nie miałam, dałam w zamian płatki owsiane)
  • 3 łyżki ziaren słonecznika,
  • 2 łyżki ziaren sezamu, (dałam 3)
  • 1 łyżka pestek dyni (nie miałam, nie dałam)


Zrobić zaczyn z drożdży, łyżeczki cukru, łyżki mąki i dwóch łyżek letniego mleka. Odstawić do wyrośnięcia.
Następnie mąkę, ziarna, otręby, sól i cukier (miód lub melasę) wymieszać dokładnie. Dodać wyrośnięte drożdże, letnią wodę i wyrobić ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 20 min. Przełożyć do formy keksowej  wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić do wyrośnięcia, aż ciasto podwoi swoją objętość i wypełni foremkę.

Piec około godzinę w temperaturze 190 stopni.






piątek, 24 lutego 2012

Sok owocowy


Na taki sok nie potrzeba żadnego przepisu, potrzeba jedynie przypomnienia żeby czasem sobie i/lub dzieciom przygotować taki soczek zamiast kupować ten z cukrem i ulepszaczami. Pół szklanki wyszło mi z jednej pomarańczy, ale miałam super soczyste pomarańcze od szwagra z Grecji. U nas w sklepie, niestety nie często trafiam na tak soczyste.
Do soku pomarańczowego dodałam nieco soku z cytryny oraz jabłka i już mamy pyszny i zdrowy soczek.
PS. Ponoć duża szklanka soku pomarańczowego wypijana codziennie obniża poziom cholesterolu i zmniejsza ryzyko osteoporozy ;)


wtorek, 21 lutego 2012

Szyszki trochę inaczej

Szyszki to zapewne dla wielu osób, tak jak dla mnie, wspomnienie z dzieciństwa. W tamtych czasach nie było zbyt wielkiego wyboru w słodyczach i większość mam tak właśnie umilała życie swoim dzieciom. Gdy byłam mała mama zawsze robiła takie szyszki w wersji tradycyjnej czyli krówki lub cukierki toffi i ryż preparowany. Ja postanowiłam je trochę odmienić i dodałam orzechy, płatki i czekoladę, a że miałam otwartą puszkę mleka skondensowanego, postanowiłam ją wykorzystać zamiast cukierków. Uważam, że to całkiem fajna wersja szyszek. Są trochę bardziej miękkie od tych krówkowych które pamiętam, ale jak się okazało dla M. nawet lepsze bo tych tradycyjnych nie jadał a te i owszem. 



Składniki:
  • pół puszki mleka skondensowanego
  • 1/2 kostki masła
  • 4 łyżki golden syrup
  • ryż preparowany
  • płatki owsiane
  • orzechy laskowe i włoskie
  • czekolada gorzka

Przygotowanie:
W garnku rozpuścić masło. Dodać mleko skondensowane i golden syrup. Gotować przez chwilę cały czas mieszając. Odstawić i lekko wystudzić. W tym czasie czekoladę i orzechy połamać na małe kawałeczki. Do masy dodawać ryż, płatki, orzechy i czekoladę w takiej ilości żeby zagęścić masę. Wymieszać i formować szyszki lub kule najlepiej rękami zwilżonymi w chłodnej wodzie. Jeśli masa będzie zbyt rzadka można dodać trochę mleka w proszku.







poniedziałek, 20 lutego 2012

Klasyczne gołąbki z ryżem i mięsem

Nie wiem czy już kiedyś wspominałam, że lubię gromadzić jedzenie. W każdej postaci. W spiżarce zawsze mam zapas cukru, mąki, kasz, koncentratów czy mleka. Oczywiście w rozsądnej ilości to znaczy takiej, która pozwoli mi wszystko zużyć zanim minie termin przydatności do spożycia.
Poza tym zamrażarka. Kupując lodówkę specjalnie szukaliśmy takiej z jak największą zamrażarką a i tak w spiżarni stała jeszcze stara zamrażarka na wszelki wypadek gdyby brakło miejsca ;) Zamrażarka jest bardzo istotna przy dzieciach i braku czasu bo zamiast robić codziennie zupę na rosole to przygotowuję raz w tygodniu duuuży gar rosołu i porcjami zamrażam. Później w tygodniu wystarczy porcję odmrozić, dodać główne składniki i już zupka w pół godziny gotowa.
Tak samo mam z gołąbkami. Robię dwa duuuże garnki gołąbków, zamrażam a później tylko rozmrażam i obiad gotowy w 15min. 
Przepis mam od mojej mamy, która ma go od swojej mamy a ta od swojej ... itd. itd. Składniki piszę w przybliżeniu bo jakoś zawsze robię je "na oko" i zapomniałam zanotować dokładne proporcje.



Składniki:
  • 2 średnie kapusty białe
  • 1 kg mielonej wieprzowiny (można dodać trochę wędzonki)
  • 0,8 kg ryżu
  • 2 małe cebule
  • tłuszcz do podsmażenia cebuli
  • sól, pieprz
  • 1,5 l wywaru (może być z kostki)

Z kapusty usuwamy ostrym nożem głąb i wkładamy ją do gotującej się wody. Ostrożnie oddzielamy kolejne liście i zostawiamy w wodzie na chwilę żeby zmiękły. Pozostałe brzydkie lub zbyt małe liście układamy na dnie rondla, w której będą się dusiły gołąbki.
Ryż gotujemy w dużej ilości osolonej wody. Nie musi być całkiem miękki, gdyż „dojdzie” podczas duszenia gołąbków. Cebulę siekamy i smażymy na maśle lub oleju. Dodajemy do ryżu zmielone mięso, podsmażoną cebulę i przyprawy. Farsz dokładnie mieszamy. 
Na każdy liść nakładamy porcję farszu i zwijamy. Przygotowane gołąbki układamy w garnku ściśle jeden obok drugiego. Zalewamy gołąbki wywarem do 1/3 wysokości i w miarę duszenia uzupełniamy płyn tak, żeby gołąbki się nie przypaliły. Dusimy na wolnym ogniu 1,5-2 godziny. Gołąbki podajemy z sosem pomidorowym. Najsmaczniejsze są po odsmażeniu ich na patelni.  









piątek, 17 lutego 2012

Tureckie bułeczki - różyczki

Chyba każdego kto pisze bloga, zainteresowała wczorajsza Gala BlogRoku 2011. Oczywiście wszystkim laureatom gratuluję i ... zazdroszczę ;)
Mnie najbardziej zaintrygowała wygrana (w kategorii Teen) 17-letniej Weroniki, która prowadzi kulinarnego bloga Natchniona. Tematyka tego bloga jest mi bliska bo mój młodszy syn również miał podejrzenie o celiakię. Na szczęście przechodziliśmy to tylko 8 miesięcy i teraz Tymuś może już jeść wszystko (co widać na zdjęciach poniżej ;). Weronika natomiast musiała zmienić dietę na stałe, ale jak widać całkiem nieźle sobie z tym radzi.

U mnie dzisiaj bułeczki śniadaniowe (na szczęście nie muszą być bezglutenowe ;) z twarożkiem na słono. Oczywiście jak się ktoś uprze to może je zrobić na słodko. Co do nich dodacie to już zależy od Was. Jednak te z nadzieniem twarogowym to ponoć (jak pisze autorka tutaj) tradycyjne tureckie bułeczki. Nie wiem, nigdy nie byłam w Turcji więc nie mogę potwierdzić. W każdym razie to fajne gotowe śniadanko, wygodne przy dzieciach bo można dać im do ręki bułeczkę a twarożek nie spadnie, jak to jest w przypadku moich dzieci gdy smaruję im pieczywo twarożkiem.
Bułeczki są pyszne nawet na drugi dzień, jednak w nadzieniu brakowało mi bardzo czosnku, następnym razem koniecznie muszę dodać.



Składniki:
  • 4 szklanki mąki
  • 1/2 łyżki drożdży instant (dałam 30g świeżych)
  • 1 szklanka mleka
  • 1/2 szklanki jogurtu naturalnego
  • 1/2 szklanki oleju roślinnego
  • 1 jajko + 1 żółtko
  • 1 łyżka cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 500 g twarogu (miałam tylko 350 g)
  • garść natki pietruszki i koperku
  • sól i pieprz

Zrobić zaczyn z drożdży, letniego mleka, łyżki mąki i pół łyżeczki cukru. Gdy drożdże urosną, wymieszać z jogurtem. Jajko roztrzepać i wymieszać z olejem. Mąkę przesiać i dodać sól. Powoli wlewać rozczyn drożdżowy oraz jajko z olejem, zagniatając ciasto. Wyrabiać aż będzie jednolite, lśniące i będzie odchodzić od rąk. Uformować kulę, przełożyć do miski, przykryć i odstawić do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość.

Przygotować nadzienie. Twaróg rozgnieść widelcem i wymieszać z posiekaną natką pietruszki i koperkiem. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować cienko (na około pół centymetra) i wykrawać duże kółka (ja wykrawałam salaterką o średnicy ok. 10cm) Krążki wycinane szklanką będą za małe. Każdy krążek naciąć z czterech stron na krzyż. Na środek ułożyć kopiastą łyżeczkę nadzienia i zwijać różyczkę z ciasta zaczynając od przeciwstawnych "płatków".

Uformowane bułeczki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i zostawić na około pół godziny, aż lekko podrosną. Żółtko roztrzepać widelcem z łyżeczką wody. Posmarować bułeczki.

Piec w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni około 15 minut, aż bułeczki zarumienią się.

















czwartek, 16 lutego 2012

Pączki (przepis II)

Dziś Tłusty Czwartek. Dziś miałam przynieść do pracy pączki i podzielić się z dziewczynami, ale nie przyniosłam bo nie wyszły. A przecież nie pierwszy raz je robiłam. Czasem wychodziły lepsze, czasem gorsze ale zawsze wychodziły. Tym razem totalna porażka.
To nie jest tak, że nie znam tych wszystkich zasad przy robieniu pączków. Wiem, że trzeba dobrze wyrobić ciasto, że najlepiej dodać trochę spirytusu, że tłuszcz do smażenia nie może być zbyt gorący ani zbyt mało rozgrzany itp. itd. Wszystko to wiem i nie raz przetestowałam. Chodzi o to, że w tym przypadku wszystkie metody zawiodły. A dlaczego? A chyba dlatego, że ciasto drożdżowe lubi żeby o nie dbać, lubi być „dopieszczone” i "doglądane" a ja je opuściłam;) Porzuciłam moje ciasto na czas wyrastania i pojechałam z dziećmi na Dni Otwarte Przedszkola. Miało mnie nie być godzinę a nie było trzy i to jest trochę za długo jak na ciasto drożdżowe. Wyrosło z miski, zwisało na blat, wysuszyło się a później… później było już tylko gorzej… Koślawe, mało puszyste i co najgorsze bez tej sławnej obwódki ;) Zresztą zobaczcie sami.
PS. Przepisy ze strony Doroty zawsze jednak są warte wypróbowania więc spróbujcie może Wam wyjdą. Ja też w najbliższy wolny weekend spróbuję jeszcze raz. 


Składniki na około 35 pączków:
  • 150 ml letniej wody
  • 310 ml letniego mleka
  • 2 duże jajka
  • 900 g mąki pszennej chlebowej
  • 100 g cukru
  • 100 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
  • 1 łyżeczka soli
  • 24 g drożdży świeżych
  • 1 łyżka spirytusu
Ponadto:
  • olej do smażenia
  • cukier puder lub lukier
  • konfitura, dżem do nadziania

Przesianą mąkę z solą wsypać do dużej miski. Pośrodku zrobić wgłębienie, wkruszyć do niego drożdże. Zalać je częścią letniego mleka (nie gorącego!), zasypać dwoma łyżkami cukru i pozostawić na 20 minut, by drożdże 'ruszyły'. Po tym czasie dodać resztę mleka połączonego z wodą i spirytusem, resztę cukru, jajka, na końcu dodając wystudzony tłuszcz.

Całość wyłożyć na stolnicę i wyrobić gładkie, lśniące ciasto (moje się nieco kleiło, ale nie dosypywałam mąki). Pozostawić w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, przykryte ręczniczkiem lub folią spożywczą.

Wyłożyć na stolnicę, odpowietrzyć delikatnie ('składając' ciasto, dosypałam jeszcze małą garstkę mąki, by ciasto się nie kleiło), podzielić na połowę. Jedną część przykryć, by nie wysychała i odłożyć na później. Ciasto rozwałkować na grubość około 1 cm. Foremką lub szklanką wykrawać krążki o średnicy około 5 - 7 cm. Ułożyć je na oprószonej blaszce, przykryć ręczniczkiem i pozostawić do wyrośnięcia (muszą się porządnie napuszyć, inaczej nie będą miały wokół jasnej obwódki po upieczeniu). Podobnie postąpić z pozostałym ciastem.

Rozgrzać olej w szerokim garnku do temperatury 180ºC (wrzucony kawałeczek chleba powinien zarumienić się w ciągu 40 sekund). Smażyć po 3 - 4 sztuki (nie więcej) na raz, około 1-2 minut z każdej strony. Usmażone wyłożyć na papierowy ręczniczek kuchenny, by ociekły z tłuszczu.

Po usmażeniu nadziać konfiturą, dżemem (np. szprycą z ostrą nasadką).

Oprószyć cukrem pudrem lub polukrować (szklanka cukru pudru roztarta z 3 -4 łyżkami wody - ilość wody w zależności od konsystencji, jaką chcemy otrzymać, można dać więcej).

środa, 15 lutego 2012

"Ptasie mleczko" czekoladowe

Jak już wczoraj pisałam nie obchodzę walentynek. Nie lubię tego święta. Nie oczekuję w tym dniu prezentu w postaci bukietu kwiatów, pluszowego serca czy misia z napisem "I love you". Odstręczają mnie te różowe i czerwone kolory na każdej wystawie sklepowej. Natomiast czekoladkami czy dobrym winem nigdy nie pogardzę. Nie koniecznie w drogiej restauracji z tabunami ludzi, nie koniecznie wystrojona w jedwabną suknię i nawet nie przy romantycznej muzyce (bo typem romantyczki nigdy nie byłam). Tylko tak zwyczajnie w domu z lampką wina. Wieczór z M. Posiedzieć, porozmawiać, napić się wina a do tego wina zjeść jakiś deser. Deser w postaci ptasiego mleczka - ulubione słodycze M. Ja akurat nie przepadam, ale dla M. nie ma lepszych słodyczy niż galaretki w czekoladzie i właśnie ptasie mleczko. 
W oryginalnym przepisie tutaj jest chyba jakiś błąd. W składnikach jest wymieniony cukier puder i waniliowy ale już w przygotowaniu nie ma o nich ani słowa. Przeoczyłam to przygotowując piankę. I co się okazuje - deser jest słodki sam w sobie. Według M. z dodatkiem cukru pianka byłaby zbyt słodka.



Składniki:
  • 1 tabliczka białej czekolady (100g)
  • 1 tabliczka mlecznej czekolady (100g)
  • 1 tabliczka czekolady deserowej (100g)
  • 500 ml śmietany 36%
  • 500 ml śmietanki 12%
  • 4 czubate łyżki cukru pudru
  • cukier waniliowy
  • 7-8 łyżeczek żelatyny
  • 250 ml wrzątku

Przygotowujemy tortownicę o średnicy ok. 20 cm wykładając ją dokładnie folią spożywczą. Ubijamy na sztywno śmietanę 36% i wkładamy ją do lodówki. Rozpuszczamy żelatynę we wrzątku i płyn dzielimy na 3 równe części.
Śmietanę 12% rozlewamy na 3 równe części. Jedną część śmietany podgrzewamy w garnku razem z połamaną na kawałki czekoladą deserową, do momentu aż czekolada się rozpuści i masa będzie idealnie gładka. Nie zagotowujemy! Analogicznie postępujemy z pozostałym częściami śmietanki i z pozostałymi czekoladami. Powinniśmy uzyskać 3 masy czekoladowe w 3 miskach/rondelkach. 

Do masy z czekoladą deserową wlewamy 1/3 żelatyny bardzo dokładnie mieszamy i dokładamy 1/3 bitej śmietany. Mieszamy bardzo delikatnie, aby nie zniszczyć delikatnej struktury śmietany, a następnie masę wlewamy na dno tortownicy i umieszczamy całość w zamrażarce na około 10 minut, aby masa zgęstniała, co umożliwi nam wylanie kolejnej warstwy. Z kolejnymi warstwami postępujemy analogicznie - mieszamy masę czekoladową z żelatyną i bitą śmietaną, a następnie wylewamy kolejną warstwę gdy tylko poprzednia zastygnie.

Całą procedurę można oczywiście przeprowadzić w lodówce, ale wtedy proces tężenia pianki znacząco się wydłuży. Zamrażarkę wykorzystujemy tylko do momentu wylania ostatniej warstwy. Potem piankę przechowujemy już tylko w lodówce!

Pianka jest najlepsza po 3-4 godzinach spędzonych w lodówce. Świetna również następnego dnia.







wtorek, 14 lutego 2012

Paluchy czarownicy na powrót Matka

Wbrew pozorom nie pomyliłam "świąt". Wiem, że dziś są walentynki a nie halloween. Z racji tego, że nie obchodzę obu tych "świąt", zarówno dzisiaj nie będzie tortów w kształcie serca, jak i w listopadzie nie będzie dyń czy też zakrwawionych paluchów. Te ostatnie będą dzisiaj bo dzisiaj jest ku temu powód. 
Mój ukochany chrześniak wyszedł właśnie ze szpitala (na szczęście nic poważnego - przechodził badania) i to są niejako ciastka na jego przywitanie. Po powrocie Matka do domu M. dzwonił do niego z pytaniem czy przyszyli mu w końcu tę trzecią rękę bo słyszał, że właśnie w tym celu przebywał w szpitalu. Porozmawiali sobie trochę na temat martwych rąk, wydłubanych oczu itp. a ja słysząc tę rozmowę nie mogłam się powstrzymać żeby nie wykorzystać przepisu znalezionego tutaj wieki temu.   



Składniki:
  • 200 g miękkiego masła
  • ½ szklanki cukru pudru 
  • 1 jajko 
  • 1 łyżka cukru waniliowego 
  • 1 łyżeczka aromatu migdałowego 
  • 2 ½ szklanki mąki 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1 łyżeczka soli 
  • 60 całych nieobranych migdałów 
  • 1 łyżeczka dżemu z czerwonych owoców (u mnie truskawkowy)

Wszystkie składniki oprócz migdałów i dżemu wymieszać i zagnieść jednolite ciasto. Przełożyć do foliowej torebki, szczelnie zawinąć i schłodzić w lodówce przez pół godziny.

Rozgrzać piekarnik do 180°C (piekłam z termoobiegiem). Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wyjąć z lodówki ciasto. Odrywać po kawałku wielkości orzecha włoskiego i formować paluchy rozmiarów prawdziwych palców (po upieczeniu paluchy urosną, więc nie powinny być zbyt szerokie). W dwóch punktach lekko ścisnąć ciasto tak, żeby otrzymać kształt zbliżony do rzeczywistego. Na jednym końcu wcisnąć migdał. Zrobić nacięcia nożem w miejscach, gdzie palec powinien się zginać. Układać na blasze do pieczenia w odstępach co najmniej 3 cm. Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec ok. 10 minut na złoty kolor.


Wystawić i pozostawić na blasze do przestygnięcia. Po upieczeniu część paznokci odpadnie. Gdy ciasteczka ostygną, sprawdzić, które migdały się nie trzymają i przykleić je za pomocą odrobiny dżemu.




 

sobota, 11 lutego 2012

Muffinki dwukolorowe


Długo, długo zbierałam się do kupna formy do mufinek. W tym czasie gromadziłam pomysły żebym miała co upiec kiedy już się zbiorę i kupię tę upragnioną formę.
No i w końcu mam, piękna nowiutka blaszka na 12 sztuk. Więc nie dziwcie się, że teraz często będą nowe mufinkowe wariacje.


Dzisiaj mufinki dwukolorowe. Są dwa rodzaje: jasne z czekoladowym budyniem i ciemne z waniliowym budyniem.  I tutaj ciekawostka... ja nie lubię budyniu, nigdy świadomie nie kupiłam  żadnego wypieku z budyniem, nawet domowe ciasta z budyniem omijam z daleka.  Więc niech mi ktoś wytłumaczy jak to jest, że tymi mufinkami się zajadałam...
Z podanych składników wychodzą po 24szt. z każdego koloru.
Oryginalny przepis tutaj




MUFFINKI JASNE

Składniki na ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki drobnego cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 rozpuszczonej kostki masła
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka

Do nadzienia
  • budyń czekoladowy + 375 ml mleka do ugotowania

Budyń gotujemy zgodnie z opisem na opakowaniu z tą różnicą że zamiast 0.5 litra mleka robimy go z 375 ml. Przygotowany budyń odstawiamy w chłodne miejsce do wystudzenia. Do naczynia wsypujemy wszystkie suche składniki (mąka, cukier, proszek) i dokładnie mieszamy. W drugim naczyniu mieszamy wszystkie mokre składniki (jajka, płynne masło, mleko) i też dokładnie mieszamy.
 
Następnie płynną masę przelewamy do naczynia z suchymi składnikami i teraz juz mieszamy wszystko bardzo szybko - tylko do połączenia się składników (grudki w cieście na muffinki są dopuszczalne, natomiast zbyt długie mieszanie składników mokrych z suchymi powoduje, że ciasteczka mogą być twarde).
 
Gdy ciasto jest gotowe a budyń wystudzony nakładamy wszystko do formy wyłożonej papilotkami. Na dno wkładamy łyżkę ciasta, na to kładziemy małą, ale czubatą łyżeczkę masy budyniowej przykrywamy kolejną łyżką ciasta. Papilotkę wypełniamy do wysokości 3/4.
Ciasto łatwo się nakłada gdy pomagamy sobie drugą łyżką zarówno przy nakładaniu ciasta jak i przy nakładaniu budyniu.

 
Pieczemy około 20 minut w temperaturze 190°C - 200°C




MUFFINKI CIEMNE

Składniki na ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki drobnego cukru
  • 3 łyżki kakao
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 rozpuszczonej kostki masła
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka
Do nadzienia
  • budyń waniliowy + 375 ml mleka do ugotowania

Muffinki ciemne przygotowujemy tak jak muffinki jasne z tą różnicą, że do suchych składników dodajemy 3 łyżki kakao. 

czwartek, 9 lutego 2012

Mini pizze ze szpinakiem i serem feta

Do niedawna nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak Światowy Dzień Pizzy. Do niedawna zamawiałam  pizze na telefon. Znam miejsca gdzie można zjeść naprawdę dobrą pizzę, ale nie ma jak zrobić ją samodzielnie. Toż to sama przyjemność wyrabiać ciasto, czekać aż urośnie, układać na nim różnorodne dodatki po to żeby za około pół godziny wgryźć się ze smakiem w chrupiącą i pachnącą pizzę.
Dzisiaj na większości blogów, które obserwuję były przepisy na różnego rodzaju pizze. Tak się naczytałam i naoglądałam, że postanowiłam jakąś zrobić na kolację.  Znalazłam super przepis u Mirabelki na pizze inną niż te, które do tej pory robiłam. Najlepszy w tych mini pizzach jest moim zdaniem sos cebulowy, nie jak zwykle bywa, pomidorowy. Dodatkowo ser feta zamiast tradycyjnie żółtego. Świetne połączenie moich ulubionych produktów i na dodatek na moim ulubionym drożdżowym cieście. Następnym razem jednak dodam drożdże świeże zamiast instant bo uważam, że na nich ciasto lepiej rośnie i jest bardziej puszyste.



Składniki:
(na ok. 10 mini pizz )

na ciasto:
  • 3 szklanki mąki,
  • 2 łyżeczki drożdży instant,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 250 ml lekko ciepłej wody,
  • płaska łyżeczka cukru,
  • szczypta soli

na sos:
  • 2 szklanki śmietanki kremówki (30 lub 36%),
  • 2 nieduże cebule,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • płaska łyżeczka mąki (opcjonalnie),
  • sól i pieprz,
  • zioła (najlepiej świeże): tymianek, rozmaryn lub natka pietruszki

na wierzch pizzy:
  • 500g mrożonego szpinaku
  • 1 surowe jajko,
  • mała cebulka,
  • 3 ząbki czosnku,
  • bazylia,
  • sól i pieprz,
  • 3-4 łyżki oliwy z oliwek,
  • 300 g sera feta

Ciasto: Przesiać do miski mąkę, dodać drożdże, sól oraz cukier i wymieszać. Wlać oliwę i wodę, wymieszać łyżką po czym krótko zagnieść dłońmi (wystarczy jakieś pół minuty). Ciasto włożyć od miski, przykryć folią spożywczą lub ściereczką kuchenną i pozostawić w ciepłym miejscu na 2 godziny. Ciasto powinno zwiększyć swoją objętość ponad dwukrotnie.

Na patelni rozgrzać 2 łyżki oliwy, dodać mrożony szpinak i dusić na niewielkim ogniu, aż się rozmrozi. Dodać przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku i dusić chwilkę z pokrojoną w kosteczkę cebulką. Dodać jajko, mieszać, gdy się zetnie doprawić solą i pieprzem i bazylią.

Sos: Cebule drobno posiekać i podsmażyć je na oliwie. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i smażyć jeszcze przez chwilę. Wlać śmietankę, doprawić solą i pieprzem. Gotować, mieszając, przez kilka minut, aż sos nieco zgęstnieje. Gdyby jednak sos nie za bardzo gęstniał, można dodać płaską łyżeczkę mąki wymieszaną z niewielką ilością zimnej wody. Na koniec sos wymieszać z posiekanymi ziołami.

Po upływie 2 godzin ciasto przełożyć na posypaną mąką stolnicę. Podzielić na 2 części (aby łatwiej było wałkować), każdą rozwałkować dość cienko (około 0,5 cm). Szerokim kieliszkiem lub okrągłą salaterką wykrawać pizze i przekładać je na wyłożoną papierem do pieczenia płaską blachę, w odstępach ok. 2 cm. Na każdy placek nałożyć łyżkę sosu, trochę szpinaku i trochę pokruszonego sera feta.

Pizze piec w 250 stopniach przez 15-20 minut, aż boki i spód ciasta będą chrupiące i dość mocno zarumienione.




wtorek, 7 lutego 2012

Zupa porowo-ziemniaczana

Zupka porowo-ziemniaczana. Ugotowana z Szymusiem - pomocnikiem kucharza ;). Widoczna na talerzyku zielona ozdoba to wynik jego żmudnej pracy. Kroił dzielnie pory zupełnie tępym nożem, wcale się nie skarżąc i bez przerwy kazał fotografować się przy pracy. Zjadł też bardzo chętnie cały talerz zupy. Tak zresztą zwykle się dzieje gdy bierze udział w przygotowaniu danej potrawy, dlatego polecam gotować z dziećmi zwłaszcza z niejadkami. Ale zupa nie jest zarezerwowana dla dzieci;) ja też chętnie ją zjadłam. Jest bardzo smaczna, zarówno sama jak i z groszkiem ptysiowym.  



Składniki:
  • 450 g ziemniaków,
  • 450 g pora (białych części)
  • 1 cebula,
  • litr wywaru,
  • sól, pieprz,
  • śmietana,
  • koperek.

Ziemniaki pokroić w małą kostkę, cebulę i pory pokroić w plasterki. Przełożyć do rondelka, przykryć podlać bulionem i dusić na małym ogniu około 10 minut, aż warzywa zmiękną. Dodać gorący bulion i gotować całość przez kolejnych kilka minut (ziemniaki muszą być miękkie). Zmiksować zupę blenderem na gładki krem i doprawić do smaku.
Można dodać odrobinę śmietany ale równie dobrze smakuje bez.










poniedziałek, 6 lutego 2012

Babka z białek

Ciasto z serii - wykorzystaj resztki z lodówki. Z oponek, które robiłam dzień wcześniej zostały mi niepotrzebne białka i co tu z nimi zrobić... Już prawie M zjadł na kolację jajecznicę z większą ilością białek niż zwykle aż tu  proszę bardzo - na blogu Arabeski znalazłam taką oto babkę. Rewelacja. Jest taka dobra, że warto ją zrobić specjalnie a nie tylko gdy zostaną nam z czegoś białka. Babka jest z tych puszystych ale jednocześnie wilgotnych (super bo suchych nie lubię) i jest pysznie śmietankowa z lekkim posmakiem cytrynowym. 



Składniki:
  • 400 g mąki tortowej
  • 7-8 białek
  • 1 szklanka cukru
  • 250 g stopionego masła
  • 3/4 szklanki ciepłego mleka
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 cukier waniliowy
  • otarta skórka i sok z 1 cytryny

Białka ubić na sztywną pianę (dodając szczyptę soli, aby ubiły się szybciej). Delikatnie wsypywać cukier, cukier waniliowy i ubijać jeszcze 2-3 minuty. Wlać letnie, roztopione masło, mleko i powoli dodawać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Dodać otartą skórkę cytrynową i sok. Dobrze połączyć składniki. Przelać do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok. 45 minut w temperaturze 170 st.


 
 

niedziela, 5 lutego 2012

Oponki serowe

Podobno idzie ocieplenie. Zobaczymy czy się sprawdzą te prognozy, czy będzie jak zawsze. Póki co w weekend dobrze bawiliśmy się na sankach. Ale, że nie samą zabawą na śniegu człowiek żyje, robiliśmy oponki - też fajna zabawa. My, czyli ja i mój pomocnik Szymuś. Dzielnie wycinał kieliszkiem wszystkie dziurki w oponkach, które później podkradał  z talerza jedną za drugą bo przecież sam sobie zrobił... Tymuś z racji tego, że jeszcze nie potrafi wycinać tylko podjadał :)

Z przepisu wyszły mi 44 oponki + wykrojone ze środka dziurki (nie chciało mi się ich znowu zagniatać i wykrawać). Rodzina zadowolona, ja trochę mniej. Smakowały mi ale wolałabym żeby były bardziej serowe. Co do oponek jestem bardzo wymagająca i następnym razem wypróbuję jakiś inny przepis. Najlepiej od Magdy bo te, które Ona robi są wyśmienite. 


Składniki:
  • 500g sera półtłustego
  • 500g mąki pszennej
  • 100g cukru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 4 żółtka
  • 1 lekko kopiata łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka octu
  • 250ml kwaśnej śmietany
  • tłuszcz do smażenia (u mnie olej rzepakowy)
  • mały kieliszek spirytusu (dodać do zimnego oleju)
  • cukier puder do posypania

Sposób przygotowania:
  1. Ser przecisnąć przez praskę.
  2. Mąkę wysypać na blat, dodać ser, cukry, żółtka, sodę, ocet i śmietanę. Zagnieść ciasto. Gotowe oprószyć mąką i rozwałkować na posypanym mąką blacie na grubość ok. 1-1,5cm.
  3. Z ciasta wykrawać szklanką kółka. Kolejno na środku wykroić małą dziurkę kieliszkiem lub zakrętką. Kulki powstałe po wycięciu kieliszkiem można ponownie zagnieść i od nowa wyciąć oponki lub je po prostu usmażyć.
  4. Smażyć na rozgrzanym tłuszczu (z dodatkiem spirytusu) w dużym garnku z obu stron, na złoty kolor.
  5. Oponki układać na ręcznikach papierowych, aby tłuszcz ociekł.
  6. Lekko ciepłe posypać cukrem pudrem. Najsmaczniejsze są świeże, od razu po usmażeniu.







Zima zima zima, pada pada śnieg... Kto pamięta jak to dalej szło? ;)


sobota, 4 lutego 2012

Placki ziemniaczane z marchewką i fetą

Uwielbiam placki ziemniaczane. Zresztą lubię wszystkie warzywne placuszki. Dlatego kiedy tylko napotkam jakiś nowy ciekawy przepis to muszę go wypróbować. Zazwyczaj wracam do tradycyjnych z samych ziemniaków, ale muszę próbować innych żeby wiedzieć, że takie zwykłe lubię najbardziej - nieprawdaż?Do smażenia tych placuszków radzę użyć dobrej patelni, na której nic nie przywiera bo ciężko się je smaży.
Oryginalny przepis tutaj 

Składniki:

  • kilka ziemniaków ok. 6 sporych sztuk
  • 2 duże marchewki
  • kostka fety
  • jajko
  • bułka tarta
  • 2,3 łyżki mąki
  • majeranek, koperek
  • czosnek 
  • pieprz,
  • papryka ostra

Ziemniaki i marchewkę zetrzeć. Dodać fetę rozgniecioną widelcem, jajko, mąkę, bułkę tartą, przeciśnięty przez praskę czosnek. Doprawić. Smażymy na średnim ogniu na złoto z obu stron najlepiej na teflonowej patelni. 


czwartek, 2 lutego 2012

Zupa cebulowa w jadalnej miseczce

Komu gorącą zupkę?
Takie mrozy za oknem, że człowiekowi tylko gorące dania po głowie chodzą. Zupka cebulowa jak znalazł. Zachęcam do wypróbowania bo super rozgrzewa. Idealna zupka na mroźne dni. Zdrowa, niskokaloryczna, bezproblemowa w przygotowaniu i na dodatek tania - same plusy więc nie ma co się zastanawiać tylko biegiem do kuchni ;)
Wiem, wiem, nie wygląda może zachęcająco ale wierzcie mi jest przepyszna.
Przepis z tej strony z małymi zmianami.
Moja była podana w miseczce jadalnej żeby dzieci miały jakąś atrakcję. Po zjedzeniu zupki, albo już w trakcie, można podgryzać miseczkę. Na zdjęciu jeszcze przed zapieczeniem więc kolor miseczki pozostawia wiele do życzenia, ale po zapieczeniu nie było już czasu na zdjęcia - dzieci głodne ;)
Oryginalne miseczki tutaj


Składniki:
  • 6 dużych cebul
  • 2 ząbki czosnku
  • tymianek (dałam suszony)
  • 2-3 łyżki oliwy
  • 1 l wywaru warzywnego 
  • 8 dag żółtego sera
  • sól, pieprz

Cebule pokroić w kostkę. Czosnek przecisnąć przez praskę. Na mocno rozgrzanym tłuszczu smażyć cebulę i czosnek. Pilnować żeby się nie przypaliło bo zupa będzie gorzka. Gdy cebula się zeszkli, zalać wywarem , zagotować. Zmniejszyć ogień, gotować 15 min. na małym ogniu. Przyprawić solą, pieprzem i tymiankiem, zblendować. Ser zetrzeć. Zupę rozlać do 4 misek, posypać serem. Wstawić do nagrzanego piekarnika. Zapiekać 15 min. Podawać z grzankami.

MISECZKI
Składniki na miseczkę:
  • 500 g mąki pszennej
  • 300 ml ciepłej wody
  • 2 łyżeczki sypkich drożdży
  • 50 g masła
  • 1 płaska łyżeczka soli

Do dużej miski wsypujemy mąkę, drożdże i sól, mieszamy. Wlewamy wodę, mieszamy. Przekładamy ciasto na blat roboczy oprószony mąką, dodajemy masło i dokładnie wyrabiamy. Następnie miseczkę żaroodporną wykładamy ciastem. Na spodzie układamy kilka plastrów sera żółtego, i przykrywamy następna warstwą ciasta, dociskamy. Wykładamy papierem do pieczenia, na który wsypujemy np. fasolę lub ciecierzycę. Odstawiamy do wyrośnięcia na 40 min. Pieczemy w temp. 180 st we wcześniej nagrzanym piekarniku przez ok 30 min.



Print

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...