wtorek, 30 października 2012

Kotlety mięsno-serowe

Kotlety mielone to ulubione danie moich dzieci. Nie wiem zupełnie dlaczego, ale każde mięso zmielone i podane w formie kotleta smakuje im znacznie bardziej niż kawałek uduszonego lub usmażonego mięsa. 
Dzisiejsze kotleciki są bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu, a za sprawą żółtego sera wymieszanego z mięsem są wyjątkowo soczyste. Kotleciki bardzo dobrze smakują z dodatkiem ryżu i surówki z  kapusty pekińskiej, albo z buraczkami. Te na zdjęciu wyjątkowo są obtoczone w bułce tartej i usmażone na patelni w małej ilości tłuszczu, ale polecam piec je w  piekarniku (wtedy nie obtaczamy w bułce).


poniedziałek, 29 października 2012

Akcja kulinarna - sezon na brukselkę

Brukselka to pyszne i bardzo zdrowe warzywo, które niestety rzadko jest wykorzystywane w naszych kuchniach. Szkoda, bo ma naprawdę wiele walorów nie tylko zdrowotnych, ale też smakowych. Brukselka nie występuje przecież tylko pod postacią ugotowanej i podanej z bułką tartą papki. Wyśmienicie smakuje w połączeniu z żurawiną, boczkiem, śmietaną czy… no właśnie z czym podajecie swoją brukselkę? Chętnie poznam nowe inspirujące połączenia, dania główne czy przystawki. Zapraszam do akcji kulinarnej związanej z brukselką.

Zasady akcji:
  • Do akcji można dodawać przepisy, w których jednym z głównych składników jest brukselka.
  • Przepisy dodajemy na durszlaku, mikserze, w komentarzach do tego wpisu bądź wysyłając na kaczodajnia@wp.pl.
  • Wymagane jest wklejenie banerka akcji pobranego ze strony durszlaka/ miksera bądź z tego wpisu (kod poniżej obrazka)
  • Akcja trwa od 5.11 do 5.12.2012 r.


Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę.
Sezon na brukselkę

Sezon na brukselkę

niedziela, 28 października 2012

Grzyby z kabanosem i cukinią

Zdążyliśmy! Udało nam się uzbierać pokaźny zapas grzybów zanim spadł śnieg. Od wczoraj u nas biało więc na kolejne porcje suszonych czy mrożonych grzybów nie ma co liczyć, ale nie mogę narzekać. W tym roku zbiór był całkiem pokaźny. 
Do zbierania grzybów zachęcał mnie tata gdy byłam jeszcze dzieckiem. Pamiętam gdy tata każdy weekend budził się gdy jeszcze było ciemno, wkładał kalosze, zabierał specjalny kozik i zanim ja wstałam On był już w domu z koszem pełnym grzybów. Czasem zabierał mnie ze sobą i chociaż wracałam zadowolona, zawsze miałam problem z tak wczesnym wstawaniem;) My teraz też zabieramy naszych chłopców na leśne wyprawy. Na szczęście do lasu mamy dwa kroki więc nie musimy tak wcześnie wstawać i z pustym koszykiem nigdy nie wracamy.
Dzisiejsze danie przygotował M. - zdecydowanie odziedziczył talent do grzybów po teściowej, po której daniach grzybowych zaczęłam w ogóle jeść te pyszne dary lasu. Wcześniej tylko zbierałam, a rozpoznać do tej pory potrafię jedynie podgrzybki i prawdziwki :)   


piątek, 26 października 2012

Ciasto francuskie w dwóch wersjach

Kolejna propozycja na przekąskę z ciasta francuskiego. Dzisiaj do wyboru dwie wersje - słodka gruszka, orzechy, ser pleśniowy oraz żurawina lub też serek z ziołami, wędzonym łososiem i koperkiem. Obie smaczne, ja wybieram moje ulubione orzechy, zaś M. łososia:), która opcja jest Wam bliższa?

środa, 24 października 2012

Farfelle z dyniowym pesto

Pierwsza i jedyna do tej pory dynia, która urosła w moim ogródku ważyła 3 kg. Nie była zbyt duża jak na dynię, jednak wystarczająco duża żebym mogła "pomęczyć" moją rodzinę smakami dyniowymi. Część puree zamroziłam, z części zrobiłam kurczaka w sosie kawowo-dyniowym, sernik, zupę, a dzisiaj czas na pesto (a raczej coś na kształt pesto;). 
Uwielbiam zajadać suszone pestki dyni, a uprażone dodawać do sałatek, zup, ciastek czy chleba. Tych wyciągniętych z dyni też oczywiście nie wyrzucam, a płuczę i suszę w piekarniku (ok. 60 min. w 60 stopniach). Jednak ich wyciągnie jest nieco czasochłonne. Może macie jakiś sposób na wybranie pestek z dyni? Ja wybieram je ręcznie, ewentualnie pomagam sobie widelcem oddzielając pestki od miąższu dyni, ale może jest jakiś lepszy, łatwiejszy sposób, którego nie znam?  



poniedziałek, 22 października 2012

Sernik dyniowo-kawowy

Od jakiegoś czasu zapoznaję i zaprzyjaźniam się z dynią. Stopniowo z dnia na dzień odkrywam jej nowe zastosowania i każdego dnia utwierdzam się coraz mocniej w tym, że będę jej wierną fanką. Kilka lat temu spróbowałam dyni marynowanej i zraziłam się skutecznie na długi czas. Głupie to, ale po takim nieudanym początku uznałam, że dynia nie jest dla mnie. To był błąd. Dynia jest zdecydowanie dla mnie, obojętnie czy na słodko czy wytrawnie, jedynie marynowana to nie moja bajka (zresztą jak wszystkie przetwory w occie). 
Dzisiejszy sernik jest więc owocem mojego uwielbienia do tego uroczo pomarańczowego, lekko słodkawego warzywa. Część serową przygotowałam z dodatkiem puree dyniowego, które zrobiłam z 3kg dyni, ale oczywiście wykorzystałam tylko część - resztę przerobiłam i zamroziłam. Spód natomiast postanowiłam zrobić z czekolady z dodatkiem kawy (ciągle pozostaję w klimatach kawowych;) bo takie połączenie z dynią wyjątkowo nam smakuje. Jeśli jesteście fanami małej czarnej w ciastach, możecie zwiększyć ilość użytej kawy, jednak nie więcej niż łyżeczkę, żeby nie zdominowała ona smaku dyni.


Wyniki konkursu "Nie rzucaj mięsem"

Bardzo dziękuję za zgłoszenia do konkursu pozostawione w komentarzach na blogu, fanpage'u kaczodajni i te przysłane mailem na pocztę kaczodajnia@wp.pl 
Żeby nie przedłużać - książka poleci do Ani, a tak naprawdę do jej męża;) Mam nadzieję, że Wam się przyda i nie będziecie więcej wyrzucać jedzenia, a przynajmniej mocno się postaracie;)
Propozycja Ani  bardzo mnie zainteresowała, bo nigdy nie jadłam dania kuchni perskiej - Khoresh z wołowiną brzmi i prezentuje się nieźle - będę musiała wypróbować. Wielkim plusem był również fakt, że danie to przygotował dla Kasi mąż;), a gdy zobaczyłam Go na zdjęciu w fartuszku mieszającego w patelni to wiedziałam, że to właśnie do niego poleci książka;)
Gratuluję i proszę o dane do wysyłki:)



sobota, 20 października 2012

Smażone zielone pomidory z boczkiem i bryndzą

Skończyło się niestety moje szaleństwo z zielonymi pomidorami. Przyszły przygruntowe przymrozki i pomidory trzeba było natychmiast zrywać, żeby nie przemarzły. Wszystkich na raz nie uda nam się zjeść bo troszkę tego było, a zapytani odmówili współpracy;) więc musiałam je przerobić. Najwięcej poszło oczywiście do słoików na sałatkę (wiem, wiem już ją obiecywałam i wkrótce będzie ;), ale najłatwiejsze, najszybsze (i chciałoby się powiedzieć najsmaczniejsze, ale mnie wszystko z zielonych pomidorów smakuje równie dobrze) są smażone. Naprawdę są wyśmienite w panierce z płatków kukurydzianych, smażone na boczku i jeszcze z dodatkiem bryndzy. Do tego lampka wina i kolacja gotowa mmm....


czwartek, 18 października 2012

Tortilla de patatas/ hiszpańska tortilla

Tortilla de patatas to nic innego jak hiszpański omlet z pokrojonymi ziemniakami i cebulą. Proste danie, które smakuje rewelacyjnie, a jedyne co może sprawić problem, to jej odwracanie. Jeśli jednak pomożemy sobie dodatkowym talerzem nie będzie to trudne i wszystko się uda. W Hiszpanii ponoć w każdym domu można znaleźć specjalną, dwustronną patelnię do smażenia takich tortilli - nie omieszkam sobie jej kupić przy okazji najbliższej wizyty w tym kraju;)
Dzisiejsza tortilla to wersja podstawowa, którą lubię najbardziej, jednak mój M. i dzieci wolą z dodatkami (kiełbasą, szpinakiem, cukinią czy innymi warzywami). 
Niektórzy robią taką tortillę z ziemniaków wcześniej przez chwilę gotowanych i taką wersję polecam osobom na diecie, albo gdy zostaną nam ugotowane ziemniaki z wczorajszego obiadu, natomiast smaczniejsza zdecydowanie jest z surowych smażonych ziemniaków. 
Źródło

wtorek, 16 października 2012

Nie rzucaj mięsem! KONKURS

Strajki, które dzisiaj miały miejsce w wielu miastach były apelem o nie marnowanie żywnosci. Strajkujący, w ramach obchodów Dnia Żywności i Walki z Głodem, manifestowali o zdrowy rozsądek i skandowali hasła zwracające uwagę na problem wyrzucania jedzenia. Niestety nie mogłam uczestniczyć w przemarszach, ale solidaryzuję się z Bankami Żywności oraz Nie marnuje i z okazji dzisiejszego święta zapraszam do zabawy. 


Tegoroczne Święto obchodzone jest pod hasłem „Nie rzucaj mięsem! …do kosza”. W związku z tym hasłem, niejako narzucającym tematykę zabawy, z góry przepraszam wszystkich wegetarian, bo zapewne nie będą mieli możliwości dołączyć do zabawy. 
Chętnych mięsożerców zapraszam.

Aby wygrać książkę wystarczy:


1. opisać danie mięsne, które wybitnie Wam ostatnio smakowało. Nie trzeba dodawać przepisu i zdjęcia chyba, że macie ochotę;) Nie muszą to być wyszukane dania, proste są równie pyszne. Dodatkowym atutem będzie jeśli opiszecie w jakich okolicznościach zostało to danie zrobione (może składnikiem było mięso z rosołu, kotlety z poprzedniego obiadu czy zapomniane wędliny ukryte w czeluściach lodówki). 
2. albo jeśli wolicie, to po prostu przekonajcie mnie, że to do Was powinna trafić ta książka.
3. Swoje odpowiedzi możecie zostawić w komentarzach do tego wpisu, na FB lub przysłać mailem na kaczodajnia@wp.pl 
4. zabawa trwa od 16 do 21.10.2012 r. do północy 
5. wyniki postaram się ogłosić 22.10.12r. na blogu oraz FB
6. Najciekawszy wpis wyłoni komisja w składzie: ja i mój M. ;) jesli nie dojdziemy do porozumienia, poproszę o dodatkową opinię osoby trzecie;)
7. Nagrodą w konkursie będzie książka "Ekonomia Gastronomia"
8. Konkurs organizowany jest na terenie kraju i poza jego granicami (jednak wysyłka wyłącznie na terenie kraju)
9. Miło mi będzie jesli polubisz mój profil na FB i dodasz blog do obserwowanych, ale nie jest to warunek konieczny.


sobota, 13 października 2012

Nie rzucaj mięsem... zapowiedź konkursu i muffinki otrębowe

16-tego października obchodzony jest Światowy Dzień Żywności i Walki z głodem. W tym dniu na ulicach wielu Polskich miast będą miały miejsce - zorganizowane przez Banki Żywności - przemarsze pod hasłem "Nie rzucaj mięsem! ... do kosza".
Idea, którą propagują Banki Żywności jest mi bliska (jakiś czas temu nawiązałam współpracę z portalem "Nie marnuję") dlatego zachęcam Was do wejścia na ich stronę i poczytania. Zastanówcie się jak to wygląda w Waszych domach. Czy wyrzucacie jedzenie? A może macie swoje sprawdzone pomysły jak tego uniknąć? Jeśli macie ochotę, możecie  napisać o tym w komentarzach do tego wpisu lub na funpage'u kaczodajni
Jako, że dzień żywności obchodzony jest 16-tego, to właśnie tego dnia zapraszam wszystkich chętnych do zabawy, podczas której do wygrania będzie książka Ekonomia Gastronomia. Jak przystało na Dzień Żywności i Walki z głodem, będzie to książka, która (w dużym skrócie) podpowie jak z resztek zrobić pełnowartościowe danie. O książce możecie posłuchać Tutaj, tutaj i tutaj.
Dzisiaj proponuję Wam mój ulubiony przepis na muffinki zrobione z tej właśnie książki (skoro ma być do wygrania, może ten przepis Was zaciekawi). Co najbardziej lubię w tym przepisie, to fakt, że można zrobić od razu podwójną porcję ciasta i przetrzymywać w lodówce do dwóch tygodni. Same muffinki są wilgotne, ciężkie i mocno sycące - w sam raz na drugie śniadanie. Możemy do nich zużyć stare, ciemne  banany.


czwartek, 11 października 2012

Buraczki z ogórkiem kiszonym

Lubicie buraki? Ja bardzo. Nie tylko są smaczne i zdrowe, ale też mają właściwości detoksykacyjne i ponoć wzmacniają odporność organizmu. Pamiętam, że w dzieciństwie mama podawała nam syrop z buraka na przeziębienie. Wtedy nie doceniałam jego smaku, ani wartości odżywczych, dzisiaj sama podaję taki syrop moim dzieciom. Chłopcy na szczęście bardzo go lubią, a buraczki z ogórkiem z przepisu poniżej to ich ulubiony dodatek do obiadu. 
Moje buraki były wyjątkowo smaczne i słodkie co ma ogromny wpływ na końcowy efekt. Jeśli Wasze nie są tak słodkie i smaczne, możecie je odrobinę dosłodzić lub dodać startego, słodkiego jabłka.
Polecam buraki piec w piekarniku, są zdecydowanie smaczniejsze od tych gotowanych. Pieczenie nie wymaga dużo pracy, gdyż układamy je w naczyniu  żaroodpornym w całości, nie obierając nawet skóry, ale niestety buraki pieką się dosyć długo. W zależności od wielkości buraka piekę je 1,5 - 2,5 godziny. Jeśli pokroimy buraki na mniejsze kawałki, pieczenie zajmie troszkę mniej czasu, ale nie mogą one być zbyt małe bo za bardzo się wysuszą. 

wtorek, 9 października 2012

Kurczak z leśnymi grzybami na pieczonym kalafiorze

Banalne, oczywiste, ale jakże pyszne połączenie. Soczysty kurczak, kilka grzybów leśnych, obowiązkowo zielona pietruszka, a wszystko to na kalafiorze pieczonym z parmezanem. Bajeczne - mówię Wam. Trzeba tylko szybko wybrać się do lasu i poszperać pod sosnami, bukami czy innymi drzewkami, a na pewno coś znajdziecie bo pogoda sprzyja grzybobraniu. Jeśli nie macie czasu, lub ochoty na spacer po lesie spróbujcie kupić je u kogoś sprawdzonego, ale koniecznie przygotujcie razem z piersią kurczaka i kalafiorem bo to połączenie naprawdę jest idealne. 



niedziela, 7 października 2012

Kurczak w sosie kawowo-dyniowym

Od czasu sobotnich warsztatów kawowych wszędzie widzę kawę. Nawet teledysk do piosenki, którą ostatnio się zasłuchuję ma w temacie kawę, zobaczcie sami tutaj
Nie mogłam się oprzeć i postanowiłam przygotować coś z udziałem tej "małej czarnej". Pierwsze co przyszło mi na myśl, to oczywiście moje ulubione tiramisu, ale tym razem miałam ochotę na coś innego, coś wytrawnego. Na spotkaniu śląskich blogerów/ek padło pytanie co wytrawnego gotujemy z dodatkiem kawy i okazało się, że wszystkie robimy raczej desery czy ciasta z kawą w tle, propozycji wytrawnych nie było. A właściwie dlaczego nie? Postanowiłam więc przygotować kurczaka w sosie kawowym, a że sezon na dynię w pełni, włączyłam ją do menu (zwłaszcza, że idealnie komponuje się z kawą) 
Danie proponuję podać z ryżem i polać sosem, a jeśli chcecie by kurczak miał jeszcze bardziej wyrazisty smak kawy, możecie również włożyć ją do sosu na kilka minut przed podaniem. 



piątek, 5 października 2012

Zupa z zielonych pomidorów z kurczakiem

Zielone pomidory kojarzą mi się z sałatką, którą dawno temu robiła moja mama, a o której później na długo zapomniałam (przepis wkrótce na blogu). Wszystko dlatego, że nie są dostępne w mojej miejscowości. Od niedawna mam w swoim ogródku kilka krzaczków pomidorów, mam więc okazję wypróbować różne potrawy z zielonych pomidorów. I przyznaję, oszalałam na ich punkcie, mogę je jeść codziennie, w każdej postaci... no może nie na surowo;) Do pomidorów dajcie mi jeszcze podsmażoną, soczystą pierś kurczaka, a to idealne połączenie w zupełności zaspokoi moje kubki smakowe.
Jeśli tylko macie możliwość i dostęp do zielonych pomidorów koniecznie ugotujcie tę zupkę. 

środa, 3 października 2012

Śląskie Blogerki,Kawa i Doceń Polskie

Doczekałam się! Nareszcie warsztaty zorganizowane na śląsku, a nie tylko w stolicy czy na pomorzu. Jakiś czas temu otrzymałam zaproszenie od Marka z programu promocyjnego "Doceń Polskie", za które jeszcze raz dziękuję:) Powiem szczerze, że nazwę kojarzyłam, ale nie do końca orientowałam się na czym ten program polega. W ubiegłą sobotę miałam okazję dowiedzieć się więcej o tym programie promującym wysokiej jakości produkty dostępne na polskim rynku, a że cenię sobie polskie i lokalne produkty wysokiej jakości, toteż polecam Wam o nich poczytać (Klik).  

Na warsztaty dotarliśmy do Cyferblatu w porze śniadaniowej więc rozpoczęliśmy spotkanie od jajek z kawiorem, musli czy jajecznicy - do wyboru do koloru ;) Brakowało mi tylko quesadilli z krupniokiem jako, że bar ten szczyci się menu z potrawami śląskiej kuchni fusion. 


Do zmiany kultury picia i sposobu parzenia kawy przekonywał nas Marcin z Krakowskiej Kooperatywy Kawowej, pozytywnie zakręcony człowiek, który zapewne obudzony w środku nocy, bez wahania wymieni nam wszystkie 104 gatunki kawy uprawiane na świecie. Ja co prawda baristą nie zostanę i dalej będę parzyła kawę "po swojemu", ale doceniam ludzi, którzy tak jak Marcin mają ogromną wiedzę i plan na przyszłość związany ze swoją pasją. 



Jedno jest pewne, warsztaty i spotkanie śląskich blogerek (w większości kulinarnych, ale nie tylko) zaliczam do udanych. Cieszy mnie bardzo fakt, że dzięki tym warsztatom nie jestem już totalną ignorantką kawową;) A co zapamiętałam? A no chociażby fakt, że trzymamy się z daleka od robusty - gorszej jakościowo, a łatwiejszej w uprawie odmiany kawy. Nie pijamy kawy, która nie posiada na opakowaniu daty palenia i że odwracamy się na pięcie i wychodzimy z kawiarni jeśli w ekspresie ciśnieniowym kelner przygotuje nam kawę inną niż espresso. Nie po to przecież  wymyślono urządzenia jak chemex, porcelanowy filtr przelewowy, syphon czy aeropress żeby wszystkie kawy świata przyrządzać w ekspresie;)



Co najbardziej zapadło mi w pamięć to fakt, że kawa powinna być lekko kwaśna, a jeśli jest gorzka to oznacza, że: albo została źle zaparzona, albo była dawno palona (termin przydatności to max miesiąc po paleniu), albo... nie znamy się na tym co dobre;) 
Ja się najwidoczniej nie znam, bo do kawy (najbardziej smakowała mi z syphonu) najchętniej dodałabym cukru i mleka. Oczywiście absolutnie nikomu się do tego nie przyznam, a już zwłaszcza prowadzącemu warsztaty, według którego jedyna, prawdziwa kawa to "no milk, no sugar" (z niecierpliwością czekam na tego bloga;)

Śląskie blogerki i ich relacje z warsztatów znajdziecie tutaj:

Dziękuję bardzo Bernadecie za udostępnienie swoich zdjęć (ja zapomniałam zabrać ze sobą aparat).


A wiecie co robiłam pisząc te słowa? Oczywiście piłam kawę (z cukrem i mleczkiem;).




poniedziałek, 1 października 2012

Karmelizowana cebula z tymiankiem

Jeśli jeszcze nie próbowaliście karmelizowanej cebuli to naprawdę czas najwyższy to zmienić. To idealny dodatek do mięs, ale świetnie też smakuje ze słonymi białymi serami czy zwyczajnie jako dodatek do tosta, tortilii, tarty... naprawdę jest cała masa możliwości. 
Karmelizowana cebula jest lekko słodka i wytrawna zarazem dlatego każdy znajdzie w niej smak dla siebie. Jakiś czas temu robiłam podobną cebulę do polędwiczek wieprzowych, z tym, że wtedy była karmelizowana w piwie, dzisiejsza wersja to cebula karmelizowana w winie. Równie dobra, jeśli nie lepsza. Spróbujcie obydwu wersji i dajcie znać, która Wam bardziej odpowiada. 
Źródło: bea

Print

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...