czwartek, 29 listopada 2012

Zupa brukselkowa z pieczarkami i porem

Zupa brukselkowa kojarzy się wielu osobom ze znienawidzoną, rozgotowaną papką podawaną w szkolnych stołówkach. Ja w zasadzie nie mam takich wspomnień, bo obiady w szkole jadałam wyjątkowo rzadko. Zazwyczaj to mama gotowała posiłki również w ciągu tygodnia i może dzięki temu nie mam złych skojarzeń z brukselką. Nie miałam zwyczajnie okazji jej znienawidzić, nie mam więc urazu z dzieciństwa i zajadam się taką oto zupką. Co ciekawsze zajada się nią również mój M, który nie lubi brukselki;) Cały sekret w tym żeby jej nie rozgotować, inaczej czar pryśnie ;) Wierzcie mi wystarczy 10-15 min.


wtorek, 27 listopada 2012

Puszyste racuszki drożdżowe z jabłkami

Racuszki z jabłkami to jedna z potraw, która przypomina mi dzieciństwo, a dokładnie wakacje. Spędzałam je zazwyczaj na wsi u jednych dziadków i odwiedzałam mieszkającą kilka domów dalej drugą babcię. Tam zawsze było tłoczno, wesoło i dzięki temu nigdy się nie nudziłam. Było nas tyle, że z kuzynami i kuzynkami mogliśmy z łatwością tworzyć drużynę piłkarską. To bardzo wygodne dla dorosłych bo sami się sobą zajmowaliśmy, jednak gdy teraz pomyślę sobie, że babcia i ciocie musiały nas wykarmić to ręce mi drżą. Żeby nakarmić nas takimi racuszkami jak dzisiaj Wam prezentuję, musiały spędzić dobrych kilka godzin w kuchni, ale jaki to był smak... Nic się z nimi nie równa. Może to tylko moje dziecięce przerysowane wspomnienia, jednak pamiętam, że te racuszki były najlepsze na świecie. Nigdy później tak smacznych i puszystych nie jadłam. 

niedziela, 25 listopada 2012

Świąteczne pierogi z grzybami i kapustą

Są takie dania, których smak jest ściśle związany z Bożym Narodzeniem. Pierogi z grzybami i kapustą zdecydowanie do nich należą. Bardzo rzadko robię je w innym terminie, głównie dlatego, żeby nie psuć sobie skojarzeń. Lubię na święta jeść coś wyjątkowego, na co z utęsknieniem czekam cały rok. Dzięki temu potrawa jest wyjątkowa. 
Inna sprawa, że nie zawsze mam wystarczająco dużo grzybów żeby zużywać je w ciągu roku, a zakup nie wchodzi w grę. Ja nie ufam nikomu w kwestii grzybów poza moim tatą i M, który to z kolei stawia sobie za punkt honoru jeść wyłącznie znalezione grzyby - nigdy kupowane;) 


piątek, 23 listopada 2012

Makaron ryżowy z łososiem i warzywami

Bardzo lubię łososia w wersji najprostszej z możliwych - upieczonego w folii jedynie z solą, pieprzem, koperkiem lub tymiankiem i odrobiną soku z cytryny (taki jak tutaj klik). Jednak gdy mam do nakarmienia 4 dorosłe osoby i tylko 300 g łososia, muszę myśleć o innym sposobie podania. Na jedną porcję potrzebuję przynajmniej 100-150 g ryby więc w żadnym wypadku nie mogę go podać w kawałku. Dobrym wyjściem jest więc połączenie z makaronem i warzywami. Tym razem użyłam makaronu ryżowego, który sam w sobie nie ma zbyt wyraźnego smaku, ale w połączeniu z łososiem i różnorodnymi warzywami tworzy pyszną całość.   


środa, 21 listopada 2012

Sałatka z zielonych pomidorów

Zdarza się Wam czasem szukać czegoś bezskutecznie przez długi czas, a później gdy już odpuszczacie, przypadkiem na to natrafiacie? Tak było z moimi zdjęciami do dzisiejszego wpisu. Dawno temu obiecałam ten przepis na sałatkę z zielonych pomidorów, jednak dopiero wczoraj szukając zupełnie innego zdjęcia trafiłam na te z sałatką. Dodatkowo znalazłam je w katalogu, do którego zaglądam praktycznie codziennie, jak więc to się stało, że wcześniej ich nie widziałam? hmmm...konia z rzędem temu kto zna odpowiedź.
Nie wiem czy jeszcze można gdzieś dostać zielone pomidory, jeśli tak to spróbujcie tej sałatki. To fajny dodatek do obiadu jeśli ktoś lubi warzywa w occie. Ja szczerze mówiąc nie bardzo, ale M. uwielbia więc dla niego obowiązkowo robię tę sałatkę.


poniedziałek, 19 listopada 2012

Kotlety drobiowe z czerwoną soczewicą i miętą

Szczerze mówiąc z czerwoną soczewicą przyjaźnię się od niedawna, odkryłam ją dopiero 2-3 lata temu podczas gdy zieloną kocham od zawsze. No może prawie od zawsze - zaczęłam jej używać w liceum czyli ładnych parę lat temu;) Byłam wtedy przez pewien czas wegetarianką, podczas gdy cała rodzina kochała mięso. Wtedy właśnie zaczęłam gotować, a pierwszym i ulubionym daniem, które nauczyłam się przyrządzać były kotlety z zielonej soczewicy - przepis niedługo na blogu. Dzisiaj jednak przedstawiam Wam moje nowe odkrycie, kotlety drobiowe z czerwoną soczewicą.
Ten rodzaj soczewicy jest o tyle wygodniejszy od zielonej, że nie wymaga tak długiego gotowania, wystarczy 15 minut i gotowe. Doskonale więc nadaje się na wszelkiego rodzaju kotlety, pasztety czy zupy. Musimy tylko koniecznie pamiętać żeby solić dopiero pod koniec gotowania, gdy soczewica jest już miękka. 


sobota, 17 listopada 2012

Sałatka z surowej brukselki i łososia

Zastanawiacie się czasem jak to jest z naszymi smakami? Gdy byłam dzieckiem - czyli całkiem niedawno ;) - nie lubiłam brukselki, gardziłam rybą i nawet nie wiedziałam co to żurawina. Dzisiaj wszystkie te składniki zajmują wysoką pozycję na mojej liście ulubionych produktów. Jednak to zdecydowanie nie są "dziecięce" smaki. Moje dzieci tylko czasem zjedzą żurawinę, nie przepadają za łososiem i nie lubią brukselki. Do pewnych smaków trzeba dojrzeć, zwyczajnie z czasem przywyknąć. 
Brukselka ma w sobie lekką goryczkę, która często zniechęca dzieci, dobrze jest więc lekko ją doprawić na słodko. W dzisiejszej sałatce próżno jednak szukać gorzkiego smaku. Mogłabym napisać, że miód i żurawina sprawiły, że goryczka zniknęła. Mogłabym tak napisać gdyby nie fakt, że żadnej goryczki w tej sałatce nie było nawet przed dodaniem miodu. Serio. Surowa brukselka nie ma w sobie ani krzty gorzkiego smaku, przypomina kapustę, jest jednak bardziej ostra. 
Zakładam, że do łososia raczej nie trzeba nikogo przekonywać? ;)


czwartek, 15 listopada 2012

Fizyka i tarta jabłkowo-orzechowa


Czy fizyka ma coś wspólnego z tartą rustykalną? Otóż ma – jabłka.
Zawsze marzyłam o domku z wielkim sadem owocowym. Jak dotąd mam tylko cztery drzewka owocowe, które nawet jeszcze nie owocowały, ale w planie mam dodatkowe dziesięć drzewek. Za jakiś czas będzie z tego mini sadzik, w którym będę przesiadywać z moimi dziećmi (a raczej z wnukami;) na kocyku i zajadać śliwki węgierki, gruszki klapsy czy jabłka lobo  – o nie, tych ostatnich nie lubię - może lepiej papierówka ;).
Wszystko jedno jaka będzie to odmiana jabłek, już nie mogę się doczekać zbiorów i swoistego pikniku pod jabłonią. Może kiedyś podobnie jak Isaac Newton (jak głosi legenda) siedząc w sadzie i rozmyślając odkryję, już nie grawitację;), ale coś równie ważnego dla ludzkości:)
Póki co robię rzeczy ważne dla mojej rodziny;) Mam do zagospodarowania kilkanaście kilogramów jabłek przywiezionych ze wsi. Nie wiem zupełnie jaka to odmiana bo drzewka sadził jeszcze pradziadek, ale na pewno nie ma ich już w sprzedaży. Można jednak wykorzystać tutaj inne twarde i kwaskowe jabłka np. szarą renetę (jeśli jest u Was dostępna).
Tę rustykalną tartę, polecam szczególnie gdy nie macie pod ręką formy do pieczenia. Wystarczy uformować okrągły, cienki placek, ułożyć na nim orzechy oraz pokrojone jabłka i podwinąć brzegi. Nic się nie rozlewa, nic nie wycieka, banalne prawda?

Źródło z moimi zmianami


wtorek, 13 listopada 2012

Pyszne kluseczki z brukselki

Mam na imię Asia i jestem kluskoholiczką;) 
Tak, tak, niestety mam słabość do wszelkiego rodzaju klusek, pierogów, makaronów i innych mącznych pyszności. Ciężko się do tego przyznać, bo to właśnie one są moją zgubą (zaraz po słodyczach;), ale co zrobić kiedy są takie pyszne. 
Jednak nie samą mąką człowiek żyje, trzeba czasem zjeść warzywa, najlepiej więc to połączyć. Brukselka w tej postaci zdecydowanie nie zachęca mnie do "odwyku", wręcz przeciwnie, mogę jeść te kluseczki codziennie. 
Jeśli nie jesteście takimi kluskomaniakami jak ja, i potrzebujecie kawałek mięsa na obiad, proponuję potraktować je jako dodatek zamiast zwykłych ziemniaków. Dobrze się sprawdzają z kotletami drobiowymi z ciecierzycą, które Wam ostatnio pokazywałam (przepis tutaj).



niedziela, 11 listopada 2012

Kotlety z ciecierzycą

Jestem wielbicielką ciecierzycy, soczewicy i soi, ale pisałam to już pewnie wiele razy przy okazji różnych przepisów z wykorzystaniem tych warzyw strączkowych. Staram się zarazić tą miłością moje dzieci, ale wiecie jak to jest z małymi dziećmi, wszystko musi być wprowadzane małymi kroczkami, inaczej będzie miało dokładnie odwrotny skutek. Kotlety robię więc nie z samej ciecierzycy, a z dodatkiem mięsa, chociaż nie - to raczej mięso z dodatkiem ciecierzycy. Bardzo dobrze smakują z mieloną piersią kurczaka, ale często używam też mięso pozostałe z rosołu (drobiowe, wołowe bądź mieszane) i dzisiaj taką wersję proponuję. Na wersję z piersi kurczaka (dla odmiany z soczewicą) zapraszam tutaj klik
Zazwyczaj do przygotowania kotletów wykorzystuję zamrożone wcześniej białka pozostałe z przygotowania np. tiramisu, czy ajerkoniaku dlatego w przepisie ujęłam tylko białka, ale oczywiście można tutaj dodać 2 całe jajka.

piątek, 9 listopada 2012

Pierogi z dynią, ciecierzycą i fetą

To już ostatnia moja propozycja z dynią w tym roku. Przygotowane wcześniej puree wykorzystałam w całości więc jeśli nie zgłosi się jakiś darczyńca z dynią;), pożegnam się z tym warzywem do przyszłego roku. Jedno wiem na pewno - jestem miłośniczką dyni mimo, iż przez wiele lat wydawało mi się, że jej nie lubię. 
Pierogi z dynią i ciecierzycą są bardzo delikatne w smaku, żeby nie powiedzieć lekko mdłe, dlatego proponuję je mocno zaostrzyć papryką i dodać słoną fetę.


środa, 7 listopada 2012

Placuszki z brukselki

Ten wpis miałam przygotować na kulinarno-literacką akcję Maggie, ale nie zdążyłam. Jednak placuszki są na tyle wyjątkowe, że postanowiłam się nimi z Wami podzielić. 
Wyjątkowe dla mnie dlatego, że zjadają je z chęcią moje dzieci, które jak już wcześniej pisałam, nie lubią brukselki. Tutaj najwyraźniej jej smak im nie przeszkadza. Za pierwszym razem gdy je zrobiłam, zniknęły w  oka mgnieniu, nie zdążyłam nawet zrobić zdjęć (dlatego też nie dołączyłam do akcji Maggie;). 
Wyjątkowe są też dlatego, że przepis pochodzi z książki nie kulinarnej, ale jednak z gotowaniem w tle;) "Ucieczka znad rozlewiska" Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak to książka, którą czytałam podczas tegorocznych wakacji na wsi i właśnie w takich okolicznościach polecam Wam po nią sięgnąć. Wakacje to czas gdy mam ochotę na jakąś łatwą, przyjemną i bardzo lekką w odbiorze książkę. Nie mam wtedy ochoty wysilać zbytnio moich szarych komórek literaturą naukową ;) a jedynie spędzić miło czas na czytaniu. Przy tej książce macie to zapewnione. A gdy do tego lubicie książki, w których bohaterka gotuje, staje się gwiazdą telewizyjnego programu kulinarnego i podaje różne przepisy min. na te placuszki z brukselki, to koniecznie ją przeczytajcie:) 



poniedziałek, 5 listopada 2012

Mięsne "knedle" z brukselką

Czyż nie można nazwać tych kotletów knedlami? Mnie szczerze mówiąc tak właśnie się kojarzą, zamiast śliwki - brukselka, zamiast ciasta - mięso mielone:) 
Po raz pierwszy kotlety te powstały z potrzeby wykorzystania ugotowanej i niezjedzonej brukselki, teraz specjalnie ją do nich gotuję. Problem w tym, że wyłącznie do mojej porcji bo szczerze mówiąc jestem jedyną wielbicielką brukselki w moim domu. Niestety, jeśli chodzi o tę małą kapustkę, dzieci poszły w ślady tatusia, który delikatnie mówiąc za nią nie przepada (nad czym ogromnie ubolewam) i moje a'la knedle nie spotkały się z ich aprobatą. Myślałam, że brukselka zawinięta w mięso stanie się dla dzieci bardziej atrakcyjna, ale gdzież tam - chłopcy zjadają samo mięso, a brukselka zostaje nieruszona. Jednak nie poddaję się i wciąż szukam nowych sposobów na przekonanie ich do tego pysznego warzywa. Póki co mam jeden sposób żeby ją zjedli, ale o tym następnym razem:)
Jeśli lubicie brukselkę tak jak ja, spróbujcie wypróbować ją w a'la knedlach, to fajna odmiana dla zwykłych kotletów. Koniecznie też spróbujcie mojej ulubionej sałatki z brukselką;) 



sobota, 3 listopada 2012

Powidła śliwkowe z czekoladą

To już ostatnie w tym roku słodkości zamknięte w słoiczku. Długo przyszło mi na nie czekać bo najlepsze powidła ze śliwek koniecznie muszą być zrobione z węgierek. Na dodatek z późnych, mocno dojrzałych i słodkich węgierek. Z takich śliwek powidła zawsze robiła moja babcia i to były powidła najlepsze na świecie. Kilka lat temu moja mama wynalazła gdzieś świetny sposób na wzbogacenie tych powideł czekoladą i to był strzał w dziesiątkę. Teraz robię powidła tak jak babcia, po prostu smażę aż się wysmażą i zgęstnieją, dzielę na pół - część przekładam do słoiczków i pasteryzuję, a do reszty dodaję kilka kostek gorzkiej czekolady i/lub kakao.  
Nie dodaję natomiast cukru - specjalnie wybieram mocno dojrzałe i słodziutkie węgierki, które nie potrzebują dosładzania. Dzięki naturalnej słodyczy śliwek powidła mają lepszy smak niż te dosładzane cukrem. 


czwartek, 1 listopada 2012

Kopytka dyniowe

Kopytka z dyni to kolejne kluseczki (po tych z dodatkiem bobu;), które nie dość, że smakują wybornie to jeszcze cieszą oko swoim kolorem. Takie kopytka są ciekawym uzupełnieniem głównego dania mięsnego, ale sprawdzają się również jako samodzielne danie. Ja najbardziej lubię je zjadać z sosem serowo-orzechowym np. takim jak tutaj -klik. To także kolejny fajny sposób na wykorzystanie ugotowanych ziemniaków z "wczorajszego obiadu". Dodajemy mniej więcej tyle dyni co ziemniaków. Niestety dynia jest dosyć wodnista więc trzeba dodać sporo mąki. Musimy jednak pamiętać, że im więcej jej dodamy, tym mniej smaczne będą. Przy formowaniu najlepiej pomagać sobie łyżką lub mocno umączonymi rękami gdyż ciasto jest dosyć luźne.

Print

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...