Ten wpis miałam przygotować na kulinarno-literacką akcję Maggie, ale nie zdążyłam. Jednak placuszki są na tyle wyjątkowe, że postanowiłam się nimi z Wami podzielić.
Wyjątkowe dla mnie dlatego, że zjadają je z chęcią moje dzieci, które jak już wcześniej pisałam, nie lubią brukselki. Tutaj najwyraźniej jej smak im nie przeszkadza. Za pierwszym razem gdy je zrobiłam, zniknęły w oka mgnieniu, nie zdążyłam nawet zrobić zdjęć (dlatego też nie dołączyłam do akcji Maggie;).
Wyjątkowe są też dlatego, że przepis pochodzi z książki nie kulinarnej, ale jednak z gotowaniem w tle;) "Ucieczka znad rozlewiska" Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak to książka, którą czytałam podczas tegorocznych wakacji na wsi i właśnie w takich okolicznościach polecam Wam po nią sięgnąć. Wakacje to czas gdy mam ochotę na jakąś łatwą, przyjemną i bardzo lekką w odbiorze książkę. Nie mam wtedy ochoty wysilać zbytnio moich szarych komórek literaturą naukową ;) a jedynie spędzić miło czas na czytaniu. Przy tej książce macie to zapewnione. A gdy do tego lubicie książki, w których bohaterka gotuje, staje się gwiazdą telewizyjnego programu kulinarnego i podaje różne przepisy min. na te placuszki z brukselki, to koniecznie ją przeczytajcie:)
Wyjątkowe dla mnie dlatego, że zjadają je z chęcią moje dzieci, które jak już wcześniej pisałam, nie lubią brukselki. Tutaj najwyraźniej jej smak im nie przeszkadza. Za pierwszym razem gdy je zrobiłam, zniknęły w oka mgnieniu, nie zdążyłam nawet zrobić zdjęć (dlatego też nie dołączyłam do akcji Maggie;).
Wyjątkowe są też dlatego, że przepis pochodzi z książki nie kulinarnej, ale jednak z gotowaniem w tle;) "Ucieczka znad rozlewiska" Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak to książka, którą czytałam podczas tegorocznych wakacji na wsi i właśnie w takich okolicznościach polecam Wam po nią sięgnąć. Wakacje to czas gdy mam ochotę na jakąś łatwą, przyjemną i bardzo lekką w odbiorze książkę. Nie mam wtedy ochoty wysilać zbytnio moich szarych komórek literaturą naukową ;) a jedynie spędzić miło czas na czytaniu. Przy tej książce macie to zapewnione. A gdy do tego lubicie książki, w których bohaterka gotuje, staje się gwiazdą telewizyjnego programu kulinarnego i podaje różne przepisy min. na te placuszki z brukselki, to koniecznie ją przeczytajcie:)
- 1000 g brukselki
- 2 jajka na twardo
- 1/2 szklanki mąki żytniej (typ 2000)
- 1 jajko surowe
- sól, pieprz
- oliwa do smażenia
- Na sos autorka poleca zmieszać jogurt grecki light, chrzan i słodzik w płynie ( ja używam śmietany, lub jogurtu)
Przygotowanie:
Brukselki gotujemy do miękkości. Dwa jajka gotujemy na twardo. Brukselki rozdrabniamy widelcem, dodajemy dwa przeciśnięte przez praskę jajka. Całość mieszamy, dosypując soli i pieprzu do smaku. Dodajemy surowe jajko oraz mąkę żytnią i jezcze raz mieszamy. Formujemy niewielkie kotleciki i smażymy je na oliwie.
Delikatny smak kotlecików idealnie przełamuje sos chrzanowy na bazie jogurtu. (wg mnie idealna jest kwaśna śmietana).




Chyba zacznę tu częściej zaglądać! Dodaję do mojej listy oglądanych blogów w trybie natychmiastowym! (;
OdpowiedzUsuńsuper pomysł na zdrowe placuszki ,mniam !
OdpowiedzUsuńŚwietna propozycja na zdrową przekąskę :) Mniam!
OdpowiedzUsuńTo może ja też dzięki Twoim placuszkom polubię brukselkę ;)
OdpowiedzUsuńno teraz to mnie zadziwiłaś! brukselka w formie placuszków - może taką bym polubiła? ślicznie!
OdpowiedzUsuńzaskakujacy pomysł na wykorzystanie brukselki :)
OdpowiedzUsuń