Gotujecie w upały takie jak dziś? Ja nie mam siły, ochoty ani czasu. Lepiej przecież wyjechać nad wodę, iść do lasu czy posiedzieć w cieniu zajadając schłodzonego arbuza lub popijając mrożoną frappe. Jeśli jednak musimy zjeść obiad, a wafelki ryżowe się nie sprawdzają, wtedy jedynym wyjściem jest chłodnik mojego M. Zupa na zimno potrafi nieco obniżyć poziom temperatury jednocześnie zapełniając nasze brzuszki;)
Składniki:
- pęczek liści botwinki wraz z malutkimi buraczkami
- pęczek rzodkiewki
- pęczek szczypiorku drobnego
- sok z połowy cytryny
- 1-2 świeże ogórki zielone
- jogurt lub kefir
- koperek
- sól, pieprz
Przygotowanie:
Drobno pokroić liście botwinki i malutkie buraczki, gotujemy je do miękkości, a następnie dodajemy sok z połowy cytryny. Odstawiamy do wystygnięcia. Rzodkiewki, ogórki i szczypiorek kroimy w drobną kostkę. Dodajemy jogurt sól, pieprz i koperek. Mieszamy, wstawiamy do lodówki do mocnego schłodzenia.


Uwielbiam ten chłodnik, na upały nie ma nic lepszego:))
OdpowiedzUsuńWspaniały chłodnik! Ja porwałam się dziś na pieczenie chleba :))) Pomimo jeszcze większych upałów (za sprawą piekarnika), było warto! :D
OdpowiedzUsuńZawsze zachwycam się jego kolorem
OdpowiedzUsuńZgadzam się Kaczodajnio. W upalne dni bardzo często nie chce mi się gotować i jeść czegoś ciepłego, wszelkiego rodzaju chłodniki sprawdzają się więc idealnie. Twój wygląda bosko i ma cudowny kolor. Pyszności.
OdpowiedzUsuń