Skończyło się niestety moje szaleństwo z zielonymi pomidorami. Przyszły przygruntowe przymrozki i pomidory trzeba było natychmiast zrywać, żeby nie przemarzły. Wszystkich na raz nie uda nam się zjeść bo troszkę tego było, a zapytani odmówili współpracy;) więc musiałam je przerobić. Najwięcej poszło oczywiście do słoików na sałatkę (wiem, wiem już ją obiecywałam i wkrótce będzie ;), ale najłatwiejsze, najszybsze (i chciałoby się powiedzieć najsmaczniejsze, ale mnie wszystko z zielonych pomidorów smakuje równie dobrze) są smażone. Naprawdę są wyśmienite w panierce z płatków kukurydzianych, smażone na boczku i jeszcze z dodatkiem bryndzy. Do tego lampka wina i kolacja gotowa mmm....
- 2-3 zielone pomidory
- 150 g bryndzy
- 200 g boczku lub wędzonej szynki szwardzwaldzkiej
- 10 łyżek płatków kukurydzianych
- 10 łyżek mąki kukurydzianej
- 2 jajka
- sól, pieprz
Przygotowanie:
Płatki kukurydziane dobrze ugnieść na drobne kawałeczki. Boczek pokroić w kostkę, wysmażyć i zdjąć z patelni. Jeśli boczek był mało tłusty i na patelni nie zostało zbyt wiele tłuszczu możemy dodać odrobinę oliwy. Pomidory pokroić w plastry (ok 1-1,5cm) i panierować w mące, jajku i płatkach kukurydzianych. Kłaść pomidory na rozgrzany tłuszcz i smażyć z każdej strony do zrumienienia na średnim ogniu.
Do podsmażonego boczku dodać pokrojoną bryndzę i podawać z zielonymi pomidorami.






to mi smaka narobiłaś!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńKultowe i zachwycające ; )
OdpowiedzUsuńnigdy w życiu nie jadłam:)
OdpowiedzUsuńNie pamiętam kiedy jadłam ostatnio zielone pomidory. Nigdzie ich koło mnie nie ma, a wyglądają zachwycająco!
OdpowiedzUsuńOstatnie zdjęcie powaliło mnie na kolana :)
Serdeczności,
E.
Super przepis na pyszną kolację:) Uwielbiam Twoje przepisy:) Dzisiaj wypróbuje bo też mam nadmiar zielonych pomidorów:)
OdpowiedzUsuńObłędne! :)
OdpowiedzUsuńfantastyczne :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nigdy nie jadłam. Wyglądają cudnie :-D
OdpowiedzUsuńMmmmm cóż za smakowity pomysł!A jak pięknie wygląda! Bomba! smaków ;)
OdpowiedzUsuńWygląda smakowicie. Być może zaryzykuję i sam coś takiego przyrządzę, chociaż i tak pewnie mi się nie uda lub po prostu nie będzie mi się chciało
OdpowiedzUsuń