Pierwsza i jedyna do tej pory dynia, która urosła w moim ogródku ważyła 3 kg. Nie była zbyt duża jak na dynię, jednak wystarczająco duża żebym mogła "pomęczyć" moją rodzinę smakami dyniowymi. Część puree zamroziłam, z części zrobiłam kurczaka w sosie kawowo-dyniowym, sernik, zupę, a dzisiaj czas na pesto (a raczej coś na kształt pesto;).
Uwielbiam zajadać suszone pestki dyni, a uprażone dodawać do sałatek, zup, ciastek czy chleba. Tych wyciągniętych z dyni też oczywiście nie wyrzucam, a płuczę i suszę w piekarniku (ok. 60 min. w 60 stopniach). Jednak ich wyciągnie jest nieco czasochłonne. Może macie jakiś sposób na wybranie pestek z dyni? Ja wybieram je ręcznie, ewentualnie pomagam sobie widelcem oddzielając pestki od miąższu dyni, ale może jest jakiś lepszy, łatwiejszy sposób, którego nie znam?
Składniki:
(na dwie małe lub jedną dużą porcję)
- 100 g makaronu farfelle
- 20 g pestek dyni
- mały ząbek czosnku
- 50 g puree dyni (pokrojoną dynię wraz ze skórą pieczemy w 200 st. ok. 60 min i miksujemy)
- 30 g parmezanu
- 2 łyżki natki pietruszki
- 4-5 łyżek oliwy z oliwek
- szczypta curry
- pieprz
- sól (opcjonalnie bo parmezan jest słony)
Przygotowanie:
Pestki dyni uprażyć chwilę na suchej patelni, a następnie wystudzić i zmiksować lub utrzeć w moździerzu. Dodać czosnek oraz parmezan i ponownie zmiksować wraz z pieprzem (i opcjonalnie solą). Na końcu dodajemy puree z dyni oraz oliwę w ilości odpowiadającej naszej ulubionej konsystencji.
Makaron gotujemy al dente, dodajemy do pesto, wsypujemy posiekaną natkę pietruszki i wszystko razem mieszamy.




bardzo ciekawy przepis.
OdpowiedzUsuńZ własnej dyni to jest to!
OdpowiedzUsuńOj, chciałabym mieć własny ogródek i móc sobie zasadzić taką dynię :)
Serdeczności,
E.
To prawda, z własnej dyni smakuje lepiej (jestem z nią emocjonalnie związana;)
Usuńmuszę skosztować makaronu z dynią.
OdpowiedzUsuńjest to dla mnie jeszcze nieznane połączenie ;]
pysznie wygląda, moja działkowa dynia jeszcze nie napoczęta, na razie "walczę" z urodzajem cukiniowym:)))
OdpowiedzUsuńBlog about life and travelling
Blog about cooking
Cukinia też rewelacja, u mnie już dawno wszystkie "wyszły" :)
UsuńLepszego sposobu tez, niestety, nie znam...
OdpowiedzUsuńA makaron wyglada oblednie! Jak jesienne liscie:)
Super, podkradam przepis :)
OdpowiedzUsuńPyszne :-)
OdpowiedzUsuńJa jednak idę na łatwiznę, pestki z dyni wyrzucam, a kupuję łuskane. Cóż, jakbym sam wyhodował dynię może bym się skusił na skubanie :-D
Pozdrawiam...
Oczywiście ja też dodatkowo kupuję łuskane, bo dużo używam, ale na wyrzucanie jestem zbyt praktyczna. W jednej dyni jest naprawdę dużo pestek więc wyrzucając tracę kasę bo przecież za nowe trzeba zapłacić;)
UsuńNo, ale na łuskanie tracisz czas, a czas to pieniądz, więc tracisz kasę ;-)
UsuńMasz zdrowe podejście, kiedyś jak jeszcze łuskane nie były popularne to sam się bawiłem w celach konsumpcyjnych oczywiście :-)
Niestety pestki tak jak Ty wyjmuję ręcznie. Trochę męczące, ale coś z tego jest. Jak masz kawałek ogródka to polecam zasadzenie hokkaido (mi w tym roku na działce trzy ładne się udały) i dyń makaronowych :) A farfalle - wspaniale wygląda, dyniowe pesto to atrakcyjny dodatek.
OdpowiedzUsuńDzięki, w przyszłym roku na pewno spróbuję różnych odmian. Generalnie dopiero poznaję się z dynią i zasadziłam ją tylko na próbę. Teraz wiem, że się polubiłyśmy ;)
UsuńCiekawa propozycja:) na sobotni obiad:)
OdpowiedzUsuń