To już jutro jemy pączki, oponki, i wszelakiej maści faworki / chrusty. Nawet jeśli jesteśmy na diecie, tego dnia musimy zjeść przynajmniej jednego pączka. W moim domu tego roku nastąpiła jednak zmiana tradycji, po części celowo, a po części z konieczności. Z powodu wcześniej poczynionych planów nie mam możliwości smażyć pączków w środę ani czwartek zatem w tym roku postawiłam na faworki. Faworki, czy też jak niektórzy je nazywają - chrust, najsmaczniejsze są od razu po przygotowaniu lub dwa dni po usmażeniu. Plan był taki: wtorek smażenie, czekamy dwa dni i w tłusty czwartek mamy gotowe, pyszne i kruchutkie faworki. Plan był dobry. Jak się jednak okazało - niewykonalny. Po usmażeniu wszystkie faworki zostały zjedzone...
Źródło: Kuchnia Polska
Składniki:
- 1 i 1/2 szklanki mąki
- 3-4 łyżki śmietany kwaśnej
- 4 żółtka
- 1 łyżka spirytusu lub octu
- cukier puder do posypania
- smalec lub olej do smażenia
Przygotowanie:
Z wszystkich składników zagniatamy elastyczne ciasto. Kilkakrotnie składamy, wałkujemy i wybijamy tłuczkiem (na powierzchni powinny pojawić się pęcherze). Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę. Odcinamy po kawałku, lekko posypujemy mąką. Wałkujemy jak najcieniej, ucinamy na paski szerokości ok. 4 cm. W środku każdego paska robimy nacięcie i przeciągamy przez nie jeden koniec. W płaskim garnku rozgrzewamy tłuszcz. Gdy wrzucony kawałek ciasta wypływa i niezbyt gwałtownie się rumieni, tłuszcz ma właściwą temperaturę. Smażymy po kilka faworków jednocześnie. Wyciągamy na papierowy ręcznik do odsączenia. Jeszcze gorące posypujemy cukrem pudrem.
Tak to już niestety jest, że w kuchni szybko znika szybciej niż byśmy tego chcieli. Piękne chruściki. Porywam jednego..albo i trzy :)
OdpowiedzUsuńA może w ogóle zorganizujmy tłusty tydzień?? :P
OdpowiedzUsuńczasami też tak planujemy... ;p
OdpowiedzUsuńaż mi ślinka pociekła :)
OdpowiedzUsuńa może być bez śmietany???
OdpowiedzUsuń