czwartek, 1 sierpnia 2013

Wiśnie w syropie

Wakacje tego roku postanowiliśmy spędzić aktywnie, intensywnie i z dala od kuchni. Nie do końca mi się to udało, jak to bowiem zrobić gdy wokół tyle świeżych owoców i warzyw. M. śmieje się, że gdy zobaczyłam słoiki i owoce, w moich oczach natychmiast pojawiła się iskierka obłędu i wiedział, że zniknę na jakiś czas w kuchni. Trudno się dziwić, zapach smażonych owoców na prawdę potrafi uzależnić;) Zrobiłam wiśnie w kilku odmianach, dla każdego coś innego. 
Pierwsze to klasyczne wiśnie w dość słodkim syropie (1:1), które zimą możemy użyć w całości (najlepiej uprzednio namoczone w alkoholu) np. układając na torcie szwardzwaldzkim. Pozostały w słoiku syrop będzie można natomiast połączyć z wodą i wypić z odrobina mięty.
źródło: ciocia Mira
Składniki:
  • 1 kg wiśni (waga po wydrylowaniu)
  • 1 kg cukru
  • 1/4 szklanki wody (w zależności od ilości soku)
Przygotowanie:
Cukier zmieszać z sokiem pozostałym po wydrylowaniu wiśni, dodać tyle wody żeby syrop był dosyć gęsty, ale musi być lejący (nie więcej niż 1/4 szklanki wody). Podgrzewać do rozpuszczenia cukru mieszając. Następnie dodać wiśnie, gotować na wolnym ogniu ok.10 min. Wyłączyć zostawić do ostygnięcia. Następnego dnia wiśnie gotować ok. 10 min (od momentu lekkiego zagotowania) Ważne - nie mieszamy wiśni, jedynie odrobinę potrząsamy garnkiem od czasu do czasu. Odszumowujemy w razie potrzeby. 

Słoiki myjemy i przesuszone wstawiamy do zimnego piekarnika. Wypiekamy je w temp 120-130 stopni przez ok. 15-20 minut. Gorące wiśnie wraz z sokiem przekładamy do gorących wypieczonych w piekarniku słoiczków i pasteryzujemy ok. 20 min. w tej samej temperaturze. Następnie wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i pozostawiamy słoiki w piekarniku do całkowitego wystygnięcia. 

Jeśli chodzi o pasteryzację posługuję się radami Bei, o których możecie poczytać tutaj. Jest to naprawdę rewelacyjny sposób w przeciwieństwie do gotowania słoików w wielkich garach, który jest koszmarny. 


5 komentarzy:

  1. Asia, ja juz też jestem w wirze zaprawiania i jak zwykle robie moje ukochane nalewki :) a TY?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym roku tylko uzupełniam zapasy, dużo dżemów mi zostało z zeszłego roku więc robię tylko troszkę. Do nalewek ciągle się zbieram...

      Usuń
  2. witaj,skorzystam z twojego przepisu:)a moze wiesz dlaczego trzeba sciagac szum?nie mozna zostawić troche?bo jak sie pozbywam szumu to duzo soku wylewam jednoczesnnie,niby zbiera sie na siotko ale jest tego tyle ze pol garnka zostaje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak do końca nie wiem dlaczego. Jedni mówią, że może się przypalać, inni że dla klarowności syropu, a moja ciocia stwierdziła, że robi tak dlatego bo jej mama i babcia tak robiły;)0
      Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego aż tak dużo Ci tego odchodzi. Ja zbieram szum na sitko i sok który skapnie znowu wlewam do garnka i nigdy nie wychodzi mi tego aż tak dużo hmmm...

      Usuń

Dziękuję za komentarz.

Print

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...