Wbrew
pozorom nie pomyliłam "świąt". Wiem, że dziś są walentynki a nie
halloween. Z racji tego, że nie obchodzę obu tych "świąt", zarówno
dzisiaj nie będzie tortów w kształcie serca, jak i w listopadzie nie
będzie dyń czy też zakrwawionych paluchów. Te ostatnie będą dzisiaj bo
dzisiaj jest ku temu powód.
Mój
ukochany chrześniak wyszedł właśnie ze szpitala (na szczęście nic
poważnego - przechodził badania) i to są niejako ciastka na jego
przywitanie. Po powrocie Matka do domu M. dzwonił do niego z pytaniem
czy przyszyli mu w końcu tę trzecią rękę bo słyszał, że właśnie w tym
celu przebywał w szpitalu. Porozmawiali sobie trochę na temat martwych
rąk, wydłubanych oczu itp. a ja słysząc tę rozmowę nie mogłam się powstrzymać żeby nie wykorzystać przepisu znalezionego tutaj wieki temu.
Składniki:
- 200 g miękkiego masła
- ½ szklanki cukru pudru
- 1 jajko
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 1 łyżeczka aromatu migdałowego
- 2 ½ szklanki mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka soli
- 60 całych nieobranych migdałów
- 1 łyżeczka dżemu z czerwonych owoców (u mnie truskawkowy)
Wszystkie
składniki oprócz migdałów i dżemu wymieszać i zagnieść jednolite
ciasto. Przełożyć do foliowej torebki, szczelnie zawinąć i schłodzić w
lodówce przez pół godziny.
Rozgrzać piekarnik do 180°C (piekłam z termoobiegiem). Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wyjąć z lodówki ciasto. Odrywać po kawałku wielkości orzecha włoskiego i formować paluchy rozmiarów prawdziwych palców (po upieczeniu paluchy urosną, więc nie powinny być zbyt szerokie). W dwóch punktach lekko ścisnąć ciasto tak, żeby otrzymać kształt zbliżony do rzeczywistego. Na jednym końcu wcisnąć migdał. Zrobić nacięcia nożem w miejscach, gdzie palec powinien się zginać. Układać na blasze do pieczenia w odstępach co najmniej 3 cm. Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec ok. 10 minut na złoty kolor.
Wystawić i pozostawić na blasze do przestygnięcia. Po upieczeniu część paznokci odpadnie. Gdy ciasteczka ostygną, sprawdzić, które migdały się nie trzymają i przykleić je za pomocą odrobiny dżemu.
Rozgrzać piekarnik do 180°C (piekłam z termoobiegiem). Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wyjąć z lodówki ciasto. Odrywać po kawałku wielkości orzecha włoskiego i formować paluchy rozmiarów prawdziwych palców (po upieczeniu paluchy urosną, więc nie powinny być zbyt szerokie). W dwóch punktach lekko ścisnąć ciasto tak, żeby otrzymać kształt zbliżony do rzeczywistego. Na jednym końcu wcisnąć migdał. Zrobić nacięcia nożem w miejscach, gdzie palec powinien się zginać. Układać na blasze do pieczenia w odstępach co najmniej 3 cm. Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec ok. 10 minut na złoty kolor.
Wystawić i pozostawić na blasze do przestygnięcia. Po upieczeniu część paznokci odpadnie. Gdy ciasteczka ostygną, sprawdzić, które migdały się nie trzymają i przykleić je za pomocą odrobiny dżemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.