Niecały
rok temu zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Teraz mamy dalej do
sklepów więc gdy w weekend mam ochotę zjeść rano świeże i ciepłe
pieczywo, to zamiast iść po nie do piekarni pół godziny, wolę sama je
upiec. Zwłaszcza zimą gdy trzeba najpierw odśnieżyć 100m drogi.
Owszem,
trzeba wstać wcześnie rano, żeby zdążyć upiec chlebek na śniadanie,
ale za to jaką mam satysfakcję kiedy widzę radość w oczach dzieci
jedzących jeszcze ciepłą kromkę chleba i słyszę hasło „pyyyysssota” -
bezcenne ;)
Mój starszy syn zjadł na śniadanie 3 kromki (a ma zaledwie 3 lata)! i przy tym cały czas powtarzał "pysota, pysota". Chlebek jest zdecydowanie do powtórzenia. Ten
smak ... jakby to określić... no chyba tylko "pysota" ;) Lekko
słodkawy od miodu, troszkę jakby orzechowy od ziaren, a przy okazji
taki zdrowy. I ten zapach po wyjęciu z piekarnika mmmm...
Składniki:
- 1/2 kg mąki krupczatki,
- 2,5 dkg świeżych drożdży,
- 2 łyżki cukru brązowego lub miodu lub melasy, (ja dałam miód)
- 3/4 płaskiej łyżki soli, (dałam pół małej łyżeczki)
- 1/2 litra wody,
- 1/2 szklanki otrąb pszennych lub razowych,
- 3 łyżki ziaren siemienia lnianego, (nie miałam, dałam w zamian płatki owsiane)
- 3 łyżki ziaren słonecznika,
- 2 łyżki ziaren sezamu, (dałam 3)
- 1 łyżka pestek dyni (nie miałam, nie dałam)
Zrobić zaczyn z drożdży, łyżeczki cukru, łyżki mąki i dwóch łyżek letniego mleka. Odstawić do wyrośnięcia.
Następnie
mąkę, ziarna, otręby, sól i cukier (miód lub melasę) wymieszać
dokładnie. Dodać wyrośnięte drożdże, letnią wodę i wyrobić ciasto.
Odstawić do wyrośnięcia na ok. 20 min. Przełożyć do formy keksowej
wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić do wyrośnięcia, aż ciasto
podwoi swoją objętość i wypełni foremkę.
Piec około godzinę w temperaturze 190 stopni.
Piec około godzinę w temperaturze 190 stopni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.