Frappe to kawa pełna wspomnień. Pijąc ją w upalne dni wspominam zawsze czasy gdy w liceum spędzałam wakacje u siostry w Grecji. To były początki mojej przygody z kawą, a wspomnienia z wakacji tam spędzanych wracają zawsze gdy przygotowuję ją w domu. Upały u nas ostatnimi czasy były podobne toteż wypijałam tej kawy spore ilości. Fakt, że kawa mrożona świetnie gasi pragnienie i chłodzi organizm od środka powoduje, że traktuję ją jak zwykły napój niestety, ale co zrobić gdy tylko ona ratuje przed przegrzaniem ;) Gdy kilka szklanek frappe już za mną, a ja ciągle mam ochotę na kolejną, wtedy rozsądek bierze górę i przygotowuję ją z kawy zbożowej. Muszę przyznać, że jest bardzo dobra, choć już nie tak idealna.
Najlepsza wychodzi gdy mamy specjalny mikser do tej kawy, ale możemy wykorzystać do jej przygotowania również zwykły mikser, a w ostateczności nawet słoik po dżemie ;) Najważniejsze jest mocne ubijanie kawy z cukrem na sztywną pianę, reszta to tylko kwestia dopasowania proporcji kawy, cukru i mleczka pod swój gust. Proporcje podane poniżej są dla mnie idealne, jednak to tak jak ze zwykłą kawą, każdy lubi inaczej przyrządzoną.
Co ciekawe M. będąc w Grecji bardzo lubił frappe, natomiast w Polsce jej nie pija twierdząc, że to już inna kawa. To prawda, nasza nescafee różni się od ichniejszej, jednak to nawet nie chodzi o smak, a klimat Grecji, którego u nas nie da się odtworzyć ;)
Składniki:
/na 2 małe lub 1 dużą szklankę/
- 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
- 3 łyżeczki cukru
- 250 ml wody
- 60 ml mleczka zagęszczonego 12%
- kilka kostek lodu
Przygotowanie:
Kawę i cukier z dodatkiem 2 łyżek wody ubijamy na sztywną pianę. Ważne żeby była naprawdę sztywna, jeśli będzie mocno ubita zmienia kolor z ciemnego brązu na jasny krem. Pianę rozlewamy do dwóch szklanek, dodajemy do każdej resztę wody, kostki lodu i dolewamy mleczko. Nie miksujemy już, możemy jedynie zamieszać lekko słomką przez którą później pijemy kawę. Piana powinna oddzielić się od kawy i na górze utworzyć sztywną warstwę, w której włożona słomka nie przechyla się.
tak, frappe to synonim greckiego lata, u nas niestety tak nie smakuje, próbowałam, ale brak tego słońca i widoków jako niezbędnego dodatku do frappe:)
OdpowiedzUsuńale dodaję przepis do wypróbowania
Blog o życiu & podróżach
Blog o gotowaniu
Mmmm! Uwielbiam frappe!
OdpowiedzUsuńChoć coraz zimniej, to ja się jednak jeszcze skuszę. A potem to już tylko będą gorące kawy i kocyk ;-)
OdpowiedzUsuńNiestety masz rację:(
UsuńOstatnio na blogach cały czas frappe, ale nigdy nie miałam okazji jej pić. Muszę to szybko nadrobić!
OdpowiedzUsuńKoniecznie wypróbuj, ale poczekaj na jakiś ciepły dzień bo w chłodny to już niestety tak nie smakuje.
UsuńNad taką kawą można się rozpłynąć. Uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńsuper! Właśnie o to chodzi, że Frappe nie jest zalewane wyłącznie mlekiem, tylko wodą, kostkami lodu i trochę mleka, a u nas niektórzy robią inaczej
OdpowiedzUsuńW zasadzie każdy robi tak jak lubi, ale bez wody to już nie jest frappe tylko jakiś inna kawa
UsuńRobię podobną, jest wyśmienita:) Super rozwiązanie na upalne dni :)
OdpowiedzUsuń