Wpis niekoniecznie o jedzeniu, ale przynajmniej około-kulinarny.
Dzisiaj po raz drugi w życiu zostałam matką chrzestną. Z tej okazji przygotowałam dla mojego chrześniaka tort... wyjątkowo nie czekoladowy, ani nawet nie biszkoptowy, a z pieluszek :) Mama i babcia Bartusia same przygotowały jedzenie na tę okoliczność, a skoro nie zostało mi przydzielone zadanie kulinarne, musiałam zrobić coś około-kulinarnego. Jeśli nie tort prawdziwy, to chociaż taki pieluszkowy.
Niestety nie wpadłam na to żeby zrobić zdjęcia w trakcie przygotowań. Szkoda, bo zarówno sama czynność, jak i fakt, że moje 3,5 oraz 2 letnie dzieci pomagały w przygotowaniach były warte udokumentowania. Trudno, za gapowe trzeba płacić.
Postaram się go jeszcze odtworzyć i zrobić zdjęcia, wtedy dodam je do wpisu, a póki co odsyłam Was do źródła , tam widać jak przygotowuje się taki tort.
Rewelacyjny pomysł! :)
OdpowiedzUsuńBoski! Wygląda super!
OdpowiedzUsuńojej, jaki zajebisty pomysł :) super!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńFantastyczny pomysł!!!! Pozwolisz, że kiedyś z niego skorzystam :)
OdpowiedzUsuńBardzo oryginalny pomysł. Tort wygląda swietnie:))w dodatku nie tuczy!
OdpowiedzUsuńTorcik prześliczny. Widziałam już taki torcik na Kuchni TV w programie Adaty.
OdpowiedzUsuńPiękny tort - gratuluję efektów. Dobry pomysł z gumkami, a papier na bokach wygląda jak polewa śmietankowa. Pozdrawiam MuzaJo z http://muzajo.blox.pl/html
OdpowiedzUsuń