O tych placuszkach moja teściowa powiedziałaby - wykwintne, wytworne :) Nie są to zwykłe placuszki, które możemy chwycić w rękę i zjeść w biegu. Ich smak sprawia, że chcemy sięgnąć po nóż, widelec i serwetkę na kolana. Są mocno puszyste, lekko słodkie i naprawdę wyjątkowe, a najlepiej smakują polane golden syrupem bądź syropem klonowym.
To najlepsze placuszki na tym blogu, oczywiście nie licząc pysznych brokułowych, marchewkowych, z makreli i ziemniaczanych z fetą ;)
Źródło: Atelier Patisserie
Składniki:
- 100 g mąki
- 1 duża marchewka
- 3 jajka (białka i żółtka osobno)
- ½ szklanki maślanki
- szczypta soli
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka otartej skórki z pomarańczy
Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. W dużej misce połączyć żółtka z mąką, dodawać stopniowo maślankę i ucierać, żeby uzyskać jednolitą konsystencję ciasta. Dodać cynamon, marchewkę i skórkę pomarańczową i dobrze wymieszać. Mikserem ubić białka ze szczyptą soli na bardzo sztywną pianę. Delikatnie wmieszać pianę do ciasta. Na patelni rozgrzać łyżeczkę oleju. Wykładać łyżką grube okrągłe placuszki i smażyć pod przykryciem po ok. 3 minuty z każdej strony.
Podobaja mi sie! Takie zimowe troche :)
OdpowiedzUsuńI trafiłaś w sedno :) I właśnie były robione zimą, ale dopiero teraz udało mi się je zamieścić:)
UsuńAle musiały pięknie pachnieć:)
OdpowiedzUsuńPorcja w sam raz dla mnie :-)
OdpowiedzUsuńOooo... marchewkowe pancakesy :) Ostatnio się do takich przymierzałam, ale brak mi czasu rano :)
OdpowiedzUsuń